Na wykresach większości europejskich indeksów sierpniowe wybicia z kilkumiesięcznych konsolidacji zostały zanegowane. Jakby w ostatniej chwili sprzedający przestraszyli się swojej śmiałości i otwierających się przed nimi perspektyw. Tylko nieliczne rynki wciąż utrzymują się w średnioterminowych trendach spadkowych - na przykład grecki. Wprawdzie w ostatnich dniach wartość indeksu ATG szybko podskoczyła, ale to wciąż może być tylko ruch powrotny w kierunku przebitego wsparcia. Tak jak o zakończonych właśnie igrzyskach mówi się "zapomniane", tak i tamtejszy rynek nie zajmuje istotnego miejsca w świadomości inwestorów. Szczególny przypadek reprezentuje też szwajcarski SSMI - tutaj spadek wynikający z konsolidacji został już zrealizowany (biorąc pod uwagę wykres tygodniowy). Z kolei fiński HEX nie może podnieść się po ciosie, jaki zadała mu Nokia. Indeks znajduje się tylko 5% powyżej 52-tygodniowego minimum. Wskaźniki mierzące koniunkturę na najważniejszych rynkach - francuski CAC-40, brytyjski FT-SE 100 i niemiecki DAX - umocniły się w średnioterminowych trendach bocznych. Tak można interpretować (po załamaniu wybicia) przebicie dwumiesięcznych spadkowych linii trendu.

Giełdy amerykańskie skłaniają się ku scenariuszowi niekorzystnemu dla posiadaczy akcji, choć wiarygodność sygnałów płynących z wykresów obniża niska aktywność inwestorów. Na razie jednak S&P 500 nie pokonał średniej ruchomej z 200 sesji. Byki, mające przewagę od dwóch tygodni, zostały zatrzymane. Początek poniedziałkowej sesji na rynku elektronicznym, gdzie indeks Nasdaq Composite traci ponad 1%, sugeruje wręcz, że krótkoterminowa zwyżka została zakończona. Na wykresie Nasdaq 100, skupiającego spółki zaawansowanych technologii, przewagę sprzedających podkreśla niewielka luka bessy.

Na giełdach środkowowschodniej Europy szala przechyla się na korzyść byków. Coraz bliżej dołączenia do rosnącego węgierskiego BUX-a, jest czeski PX-50, który jest o krok od wybicia w górę z kilkumiesięcznej konsolidacji.