Wtorkowa sesja na rynku kontraktów terminowych z uwagi na słabe notowania za oceanem i na rynkach azjatyckich rozpoczęła się od spadków. Przewaga sprzedających nie trwała jednak długo. Po otwarciu kasowego pojawił się wyraźny popyt, który podniósł ceny kontraktów w okolice najbliższego oporu znajdującego się na poziomie 1730 pkt. Po klasycznej konsolidacji, do której przyzwyczailiśmy się w godzinach południowych, rynek zaatakował ostatnie szczyty, tym razem skutecznie. Niestety, pomimo takiego zamknięcia sesji nie można stwierdzić, czy opór został pokonany i na rozstrzygnięcie będzie trzeba jeszcze poczekać.

Biorąc pod uwagę fakt, iż znajdujemy się ponad 100 pkt od dna fali spadkowej, krótkoterminowe przebicie oporów może okazać się pułapką, na co warto zwracać uwagę otwierając długie pozycje.

Najistotniejszą kwestią jest oczywiście to, czy rynkowi uda się opuścić nareszcie trzymiesięczną konsolidację. Po odbiciu od dolnego ograniczenia, tym razem kontrakty zawędrowały w okolice silnej strefy oporu 1730-1735 pkt. Wydaje się jednak, iż będzie to w krótkim terminie bardzo trudne wyzwanie dla byków. Jeśli jednak taka sytuacja będzie miała miejsce, istnieje spora szansa na kontynuację długoterminowego trendu wzrostowego i ruch w kierunku 1850-1900 pkt. Na razie jednak droga do tych poziomów jest daleka.

Wskaźniki techniczne znalazły się w strefach wykupienia, sugerując, że po krótkiej konsolidacji pod oporem rynek powinien oddać część zwyżki. Klasycznych sygnałów sprzedaży jednak brak, a o odwróceniu trendu krótkoterminowego na spadkowy będzie można mówić po powrocie poniżej 1700 pkt.