Z ostatnich deklaracji ministerstwa skarbu wynika, że w tym roku do prywatyzacji poprzez warszawską giełdę przygotowywane są cztery spółki: WSiP, Zelmer, Elektrownia Kozienice oraz PKO BP. Jednak to sprzedaż 30% akcji największego polskiego banku detalicznego, ze względu na przychody fiskalne, jest dla resortu priorytetowa. Szacuje się bowiem, że ministerstwo skarbu zbierze około 5-6 mld zł.

Obawy ministerstwa

Akcje PKO BP mają zadebiutować na przełomie października i listopada. A pozostałych firm? - Akcje WSiP są już dopuszczone do publicznego obrotu. Sprzedaż akcji nastąpi do końca roku - zapewnił nas Dariusz Witkowski, wiceminister skarbu. Na debiut akcji na przełomie grudnia i listopada liczy zarząd rzeszowskiego Zelmera, największego w Polsce producenta drobnego sprzętu AGD. Niedawno wiceminister skarbu Dariusz Marzec mówił, że w tym roku może dojść do oferty publicznej Elektrowni Kozienice. Więc? - Powstaje pytanie, czy sytuacja na rynku kapitałowym po ofercie PKO BP będzie sprzyjać plasowaniu kolejnych emisji. Proszę pamiętać, że do KPWiG wpływa coraz więcej wniosków od prywatnych podmiotów, które chcą zdobyć na rynku środki na rozwój - zwrócił uwagę wiceminister D. Witkowski.

Decydująca stopa zwrotu

Zdaniem analityków, obawy ministerstwa skarbu mogą być uzasadnione w krótkim terminie, ale w dłuższym rynek na pewno wchłonie ciekawe oferty. - Duże oferty przyciągają zagranicznych inwestorów instytucjonalnych, którzy mogą zainteresować się szerzej naszym rynkiem po ofercie PKO BP. Nawet jeśli dojdzie do spadków przed ofertą, to w dłuższym terminie obecność "nowych" zagranicznych inwestorów powinna pozytywnie wpłynąć na kursy - powiedział nam Piotr Rzeźniczak, zarządzający portfelem akcji w Pioneer Pekao Investments Management. Według niego, debiut PKO BP nie oznacza, że rynek nie będzie interesować się innymi ofertami, np. Zelmerem. Według Flawiusza Pawluka z CA IB Securietes, to, czy będzie popyt na kolejne emisje, zależy od tego, czy inwestorzy indywidualni zarobią na debiucie PKO BP. - Jeśli w ciągu miesiąca czy półtora zarobią na akcjach więcej niż na lokacie bankowej, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że zainwestują część zysków w kolejne emisje - stwierdził.