Reklama

Pollena Ewa - problem z przychodami

Trwający prawie bez przerwy przez ostatnie cztery lata spadek przychodów ze sprzedaży to nie najlepsza rekomendacja dla Polleny Ewy. Jeśli dodać do tego malejącą marżę brutto ze sprzedaży i wysokie koszty sprzedaży, to widać, że spółka ma wciąż bardzo wiele do zrobienia, zanim zacznie generować dodatni wynik finansowy.

Publikacja: 03.09.2004 08:14

W komentarzu do wyników Polleny Ewy za 2003 r. audytor napisał: "osiągnięte wyniki, jak i ogólna sytuacja finansowa spółki nie wskazują na zagrożenie kontynuacji działalności w roku następnym po badanym, pod warunkiem zrealizowania planów finansowych na rok 2004, które zakładają znaczny wzrost przychodów ze sprzedaży". Wypracowane w pierwszej połowie tego roku rezultaty pozwalają stwierdzić, że o znaczące powiększenie sprzedaży będzie bardzo trudno. Bardziej realny wydawałby się plan ich ustabilizowania na obecnym poziomie. Z jednej strony, firma zrezygnowała w tym roku z realizacji nierentownych zleceń produkcyjnych dla znaczącego odbiorcy, z drugiej - przyjęła strategię niezbyt intensywnej sprzedaży produktów sezonowych tak, by pod koniec roku nie otrzymywać zwrotów. Popyt na nie hamowała chłodna pierwsza połowa tegorocznego lata. W efekcie w II kwartale 2004 r. przychody obniżyły się szósty raz z rzędu. Pozytywne jest to, że dynamika spadku była najniższa w ostatnich czterech latach. Niestety, nie zmienia to faktu, że od końca 2001 r. skala działalności Polleny Ewy zmniejszyła się o połowę.

Coraz niższa marża

Sprzedaż prawie w całości jest realizowana na rynku krajowym. Jednocześnie widać dużą koncentrację działalności - ponad dwie trzecie przychodów uzyskiwanych jest na terenie trzech województw - łódzkiego, lubuskiego oraz mazowieckiego, choć sieć dystrybucji obejmuje cały kraj (hurtownie, super- i hipermarkety oraz sklepy detaliczne). Pollena Ewa podkreśla, że opiera swoją filozofię działania na wysokiej jakości oraz skuteczności produktów, co musi przekładać się na ich ceny. W rezultacie wyroby są postrzegane przez rynek jako drogie i niedostępne dla klientów o niskich dochodach. Z takim wyobrażeniem kontrastuje obniżająca się stopniowo przez ostatnie półtora roku marża brutto na sprzedaży. Od końca 2002 r. zmniejszyła się o połowę, do 67%, i pozostaje zdecydowanie poniżej trzyletniej średniej, która przekracza 100%. To może być pochodną słabnięcia głównych marek firmy, jakimi są Eva Natura i Kanion i braku środków na ich promocję, co zmusiło do obniżenia cen. Na ten cel pieniędzy nie żałują zagraniczne koncerny. Pollena Ewa zdecydowała się na poszukiwanie oszczędności poprzez wykorzystywanie tańszych, ale spełniających wymogi jakościowe, surowców i opakowań. W przypadku surowców prawie jedną czwartą stanowią zakupy zagraniczne, więc umocnienie złotego sprzyja spółce.

Pokaźne koszty sprzedaży

Koszty sprzedaży stanowią aż ponad 40% przychodów. Jeśli dodać do tego koszty ogólnego zarządu przekraczające 22% sprzedaży, to nie może dziwić pokaźna strata już na poziomie zysku ze sprzedaży. Te niekorzystne relacje kosztów do przychodów pokazują raz jeszcze, jak kluczowe dla Polleny Ewy są działania zmierzające najpierw do zatrzymania spadku sprzedaży, a potem zwiększania skali działania. W rozmowie z PARKIETEM na wiosnę tego roku prezes firmy Przemysław Lis-Markiewicz mówił, że koszty już zostały ograniczone i niżej z nimi zejść się nie da. Wejście do sieci dystrybucji inwestora strategicznego - Toruńskich Zakładów Materiałów Opatrunkowych - powinno być w tym pomocne, ale chyba nie należy spodziewać się natychmiastowych efektów. Na bardzo konkurencyjnych rynkach, takich jak rynek kosmetyków, raz utraconą pozycję bardzo trudno odzyskać, a rozszerzenie Unii Europejskiej stwarza zagrożenie zaostrzeniem rywalizacji. Pojawia się coraz więcej sieci sklepów drogeryjnych, sprzedających własne, tanie marki. Wzrost cen żywności po 1 maja oraz wysokie ceny paliw w tym roku dodatkowo obciążyły budżety domowe, co może niekorzystnie odbić się na wydatkach na kosmetyki, nie zaliczanych do dóbr pierwszej potrzeby.

Reklama
Reklama

W II kwartale 2004 r. utrzymywał się wysoki poziom pozostałych kosztów operacyjnych, co wiązało się z utworzeniem odpisów aktualizujących wartość aktywów obrotowych (należności i zapasów). Było to związane z działaniami mającymi na celu ograniczenie asortymentu wytwarzanych produktów oraz wprowadzeniem nowych zasad polityki handlowej. Pollena Ewa ograniczyła asortyment wyrobów o ok. dwie trzecie. Można założyć, że w kolejnych kwartałach ujemne saldo pozostałych przychodów i kosztów operacyjnych będzie się zmniejszać.

W porównaniu z pierwszymi trzema miesiącami tego roku w II kwartale nieco zmniejszyła się strata operacyjna i był to drugi spadek z rzędu. W sumie jednak spółka jest wciąż blisko 10,5 mln zł pod kreską, a żaden z ostatnich 12 kwartałów nie zakończył się zyskiem.

Trudna wycena

Ze względu na ponoszone od dłuższego czasu przez Pollenę Ewę straty trudno jest ocenić, na ile aktualna cena akcji na giełdzie jest atrakcyjna. Nie dysponujemy też żadnymi prognozami dotyczącymi przyszłych wyników. Jedyne, co pozostaje, to oprzeć się na historycznych osiągnięciach firmy, mając jednocześnie świadomość zmian na rynku kosmetycznym, jakie zaszły w tych latach.

Najprostszym rozwiązaniem jest oparcie się na wskaźniku C/WK. Średnio od początku giełdowej historii Polleny Ewy wynosił on ok. 1. Z tego punktu widzenia akcje są obecnie przewartościowane o 50%. Natomiast wskaźnik C/S (stosunek ceny akcji do sprzedaży przypadającej na jeden walor) wynosi średnio 0,55, co daje obecnie wycenę na poziomie 5,3 zł. Oparcie wyceny na przyszłych zyskach nastręcza wielu trudności. Zakładając, że po stronie kosztów niewiele się już da zrobić (spółka musi ponosić nakłady na badania i rozwój produktów), Pollena Ewa powinna generować przynajmniej 35-40 mln zł rocznych przychodów, by przynosić zyski. To ponad jedna trzecia więcej niż obecnie. Przy takiej sprzedaży i przeciętnej rentowności z okresu, gdy firma wypracowywała zyski (6%), zarabiałaby ponad 2 mln zł rocznie. To dawałoby niecałe 80 gr zysku na akcję. Przy średnim C/Z dla spółki na poziomie 10,5, dawałoby to 8,4 zł za akcję.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że w ostatnim wezwaniu TZMO chciały skupić 100% walorów Polleny Ewy. To się nie udało, ale niewykluczone że zostaną podjęte kolejne próby przejęcia całkowitej kontroli nad tą firmą. Dlatego ważnym punktem odniesienia dla kursu jest cena z ostatnich sześciu miesięcy. Wyznacza ona minimalny próg dla ewentualnego kolejnego wezwania. Obecnie kurs giełdowy mniej więcej o jedną czwartą odbiega w dół od półrocznej średniej, co powinno przynajmniej w perspektywie kolejnych kilku tygodni ograniczać presję spadkową. Zauważmy przy tym, że średnia od końca lipca zaczęła się obniżać, co przy stabilizacji notowań będzie automatycznie wpływać na zmniejszanie różnicy między nią i kursem.

Reklama
Reklama

Po zniżce z ostatnich czterech miesięcy, która zabrała blisko połowę z rocznego wzrostu, trwającego od wiosny 2003 r., możliwe jest odreagowanie. Przecięcie przez wykres kursu średniookresowej linii trendu malejącego otworzyło drogę do 11,3 zł, gdzie znajduje się 38,2-proc. zniesienie ostatniej przeceny. Teraz barierą jest 45-sesyjna średnia krocząca przy 10,25 zł.

Bardzo ważnym wsparciem są okolice 8 zł, związane ze szczytem z lipca i dołkiem z listopada ub.r. Wraz z jego przebiciem realny stałby się ruch w kierunku historycznego minimum.

O ile nie jest wyraźnie zaznaczone, wszystkie wymienione w tekście dane finansowe stanowią sumę czterech kolejnych kwartałów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama