Drugi raz z rzędu popyt nie wykorzystał wypracowanej na początku sesji przewagi. WIG20 zamknął się co prawda powyżej poziomu 1730 pkt, jednak zrobił to w zasadzie w najgorszy z możliwych sposobów. Na wykresie utworzyła się świeca z długim górnym cieniem. Bardzo mało wiarygodnie zatem wygląda ta próba wybycia do góry.

Ponadto, spore wątpliwości budzi także struktura zleceń na wczorajszej sesji. Duże zlecenia kupna zdarzały się w zasadzie sporadycznie (nie licząc pierwszej godziny handlu), podczas gdy w wyraźny sposób przeważały one po stronie podażowej. Tyle tylko, że sprzedający wykazali, można powiedzieć, sporo taktu, nie pozbywając się akcji po każdej cenie. Wtedy rynek zamknąłby się zdecydowanie niżej. Jeżeli więc kupującym zależy na utrzymaniu wzrostów muszą dzisiaj pokazać siłę, gdyż inaczej to podaż przejmie pałeczkę lidera. To będzie oznaczać, że na WGPW w dalszym ciągu obowiązuje trend boczny.

Trudną sytuację indeksu potwierdzają także wskaźniki (Ultimate Oscillator, Price ROC), które testują swoje spadkowe linie trendu. Bardzo pozytywnie zachowuje się natomiast wskaźnik impetu, który potwierdził nowy lokalny szczyt na indeksie, a dodatkowo ma jeszcze sporo miejsca na wzrosty. Zdecydowana poprawa nastąpiła także w układzie średnich kroczących, gdzie SK-15 przebiła od dołu SK-45. Żeby zanegować więc nienajlepsze sygnały z wczorajszej sesji potrzebujemy dzisiaj przynajmniej jednoprocentowego wzrostu z zamknięciem w okolicy dziennego maksimum. Wówczas wzrosty w dłuższym terminie będą całkiem realne.

Jeżeli jednak dziś dojdzie do odwrotu i zostanie ukształtowana czarna świeca, WIG20 powróci przynajmniej w okolice najbliższego wsparcia, tj. poziomu 1700 pkt. Dodatkowo jako bariera popytowa na tym poziomie powinna zadziałać SK-15 (1696 pkt).

Wydaje się więc, ze wszystko rozegra się na dzisiejszej sesji. W przypadku wybicia do góry, należy pamiętać, że ważny tak naprawdę będzie poziom zamknięcia indeksu. Z drugiej strony, ruch w bok, bądź spadek indeksu przybliży nas do korekty wzrostów.