Wczorajsza sesja nie należała do najciekawszych. Przez większość dnia "wrzesień" oscylował na poziomie czwartkowego zamknięcia. Trochę ożywienia wniosły dane z amerykańskiego rynku pracy. Ale zapał byków wypalił się już po niespełna trzydziestu minutach.
Na wykresie dziennym została wyrysowana kolejna, już piąta świeczka z górnym cieniem testującym opór na 1733 pkt. Tworzą go świecowe formacje objęcia bessy z 30 czerwca oraz zasłony ciemnej chmury z 25 sierpnia. To niewątpliwie zły sygnał. Świadczy bowiem o słabości popytu, który pomimo podejmowanych prób, nie może sobie poradzić z tym oporem.
Z drugiej jednak strony, podaż też nie jest w najlepszej kondycji, skoro dopuszcza do kolejnych testów. W przeciwnym razie kontrakty byłyby już dużo niżej. Co więcej, o słabości strony podażowej świadczy też fakt, że dysponując silną formacją odwrócenia trendu - powstałą po podwyżce stóp procentowych zasłoną ciemnej chmury - dopuściła do kolejnego ataku na 1733 pkt.
W ten sposób mamy rynkowy pat. W jego rozwiązaniu tym razem nie pomoże nam WIGOMETR. Wśród uczestników ankiety proporcje pomiędzy bykami i niedźwiedziami się wyrównały. Po 40% oczekuje zarówno wzrostu, jak i spadku indeksu WIG20 na koniec przyszłego tygodnia. Tym samym ani zwykła, ani kontrariańska interpretacja tego wskaźnika nie prowadzi do żadnych wniosków.
Pozostaje więc przeanalizować sytuację na wykresach obejmujących dłuższy czas. A tu preferowane są longi. Biały korpus z wykresu tygodniowego w żaden sposób nie neguje wygenerowanego przed dwoma tygodniami sygnału kupna. Tym samym można oczekiwać, iż na najbliższych sesjach kontrakty wybiją się wreszcie górą z czteromiesięcznego trendu bocznego i ruszą ku kwietniowym szczytom.