Pana specjalizacja to strategia przedsiębiorstwa. Jest Pan jednocześnie profesorem, wykładowcą na kursach menedżerskich i wyższych uczelniach w różnych częściach świata. Co stara się Pan przekazać studentom?
Strategia, bardziej niż cokolwiek innego, oznacza po prostu sposób myślenia. W strategii podstawowy cel to maksymalizacja możliwości generowania zysków i długoterminowa stabilność firmy. Strategia dotyczy zarówno wnętrza organizacji, jak i środowiska, w którym działa spółka. Można budować strategię dla organizacji nastawionej na przynoszenie zysku, jak i organizacji non-profit. Przez jej pryzmat można także patrzeć na ciała polityczne.
Ale w dzisiejszych czasach staram się mówić o strategiach, które sprawiają, że świat, także biznesu, staje się bardziej odpowiedzialny. Moja organizacja, czyli European Foundation for Management and Development, wystepuje jako partner ONZ. Razem próbujemy szerzyć, nie tylko w szkołach biznesu i szkołach ekonomicznych, ale również w firmach, koncepcję społecznej i globalnej odpowiedzialności korporacji. Każda firma jest częścią otoczenia, w jakim funkcjonuje. Jeśli nie dba o klientów czy powiedzmy - dostawców, którzy w tym kontekście są częścią otoczenia przedsiębiorstwa - z punktu widzenia państwa nie wypełnia obowiązków obywatelskich. Tymczasem, europejskie firmy w coraz większym stopniu przyjmują styl działania amerykańskich, nastawionych przede wszystkim na zysk. A zysk to nie wszystko. Innowacyjność jest kosztowna. Tu potrzeba strategii mieszanej, łączącej aktywność firm prywatnych, jak i instytucji rządowych, Komisji Europejskiej.
Podam jeden przykład: inwestycje w biotechnologię w Europie stanowią 6% nakładów ponoszonych na tę dziedzinę w Stanach Zjednoczonych. Jeśli tak będzie nadal, pozostaniemy w tyle na tle światowej konkurencji.
Uważa Pan, że odpowiedzialność społeczna to jedno z głównych zadań spółek?