Sąd ogłosił upadłość 4Media na początku kwietnia - na wniosek wierzycieli. Syndykiem został Krzysztof Strugała. Do tej pory nie udało mu się ustalić, jakie są zobowiązania spółki. Ma także kłopoty z określeniem jej majątku.
Bałagan w papierach
- W tej chwili nie pokusiłbym się o jakiekolwiek szacunki na temat długów 4Media - przyznaje syndyk. - Czekam na przesłanie przez sąd zgłoszeń wierzytelności. Część zawierała bowiem braki formalne i musi zostać poprawiona. Dopiero później będę mógł je zweryfikować. Nie tylko to jest powodem, dla którego K. Strugała nie chce szacować zobowiązań. - Dysponuję dokumentacją spółki, ale jest niekompletna. Mam też obawy co do jej rzetelności. W niektórych przypadkach nie potrafiłbym na jej podstawie powiedzieć, czy jako syndyk jestem dłużnikiem, czy może raczej wierzycielem - stwierdził. Spodziewa się, że otrzyma od sądu zgłoszenia wierzytelności w ciągu 1-2 miesięcy i wtedy będzie mógł podać precyzyjne dane.
Pytany o aktywa 4Media przyznaje, że nie ma tego wiele. Spółka dysponuje dwiema nieruchomościami: w Łodzi i w Braniewie, odziedziczonymi po Chemiskórze (firma, zanim została przejęta przez Wojciecha Kreffta, Jacka Merkla i Dariusza Kaszubskiego i zmieniła nazwę z Chemiskóru na 4Media oraz profil działalności na medialny zajmowała się garbowaniem skór). - Nieruchomości są wydzierżawiane. Jednak ich sprzedaż pozwoli zaspokoić, przynajmniej w części, tylko tych wierzycieli, na rzecz których zostały ustanowione hipoteki. Mam na myśli zwłaszcza Skarb Państwa - mówi K. Strugała.
Garść akcji na pociechę