EBC, a także inne banki centralne, sprzeciwiają się próbom złagodzenia przepisów zmuszających rządy do utrzymywania deficytu budżetowego poniżej 3% PKB i dających im jedynie rok na naprawę sytuacji, jeśli limit ten zostanie przekroczony. Trichet w wywiadzie udzielonym po zakończeniu spotkania ministrów finansów w Scheveningen powiedział, że przywódcy 12 krajów powinni "wykorzystywać wszelkie możliwości poprawy stosowania obowiązujących przepisów, ale nie zmieniać ich".

Od pewnego czasu Francja i Niemcy próbują elastycznego interpretowania zapisu dotyczącego deficytu, co umożliwiłoby im uniknięcie kar za to, że już od trzech lat ich deficyty budżetowe przekraczają limit 3%. Komisja Europejska przygotowała już nawet dokument przewidujący rozszerzenie klauzuli, która umożliwia uniknięcie kary. Teraz zwalnia z niej jedynie ostra recesja, w czasie której PKB zmniejsza się o 2% rocznie.

Nic takiego nie zdarzyło się jednak w żadnym kraju od czasu wprowadzenia euro, a w poprzednich 30 latach jedynie 13 razy doszło do takiej sytuacji w krajach teraz tworzących strefę euro. Toteż Komisja, popierana czy nawet inspirowana przez Berlin i Paryż, zaproponowała wprowadzenie zapisu o przedłużającym się okresie stagnacji. Przeciwko takim propozycjom wystąpili jednak ministrowie finansów Hiszpanii, Austrii i Holandii, przychylając się do opinii szefów banków centralnych, że dałoby dużym krajom, takim jak Niemcy czy Francja, zbyt wiele możliwości omijania zasady utrzymywania w ryzach deficytu budżetowego. n

Komentarz

Szefowie banków centralnych i ministrowie finansów większości krajów Unii odrzucili też wszelkie próby podwyższania podatków korporacyjnych w nowych krajach członkowskich. Kłopoty budżetowe Niemiec i Francji wynikają z ich rozbudowanej polityki opiekuńczej i braku reform w tej dziedzinie. To, czy wbrew woli wielkich uda się nie zmieniać reguł gry, jest ważnym testem funkcjonowania wspólnej waluty.