Gwałtowna zwyżka kursu, której towarzyszyły zwiększone obroty (ponad 1,4 mln zł), była reakcją rynku na komunikat spółki o podpisaniu trzech umów z Ceramiką Paradyż na łączną kwotę 4,45 mln zł. Tylko w ostatnich trzech tygodniach Elektromontaż pochwalił się podpisanymi kontraktami, których łączna wartość sięga blsko 8,5 mln zł, co w porównaniu z przychodami z I półrocza (niespełna 24 mln zł) jest sporą kwotą.
- Walczymy. Wychodzimy powoli z zapaści. Mamy coraz lepszą kontraktację - opisuje sytuację warszawskiej firmy Magdalena Samuelowicz, dyrektor biura Elektromontażu. Dodaje jednak, że aby można było mówić o zażegnaniu widma bankructwa, sprzedaż spółki musi wzrosnąć co najmniej do poziomu sprzed kilku lat. - Dostaliśmy pożyczkę z Agencji Rozwoju Przemysłu. Będziemy realizować układ. Wszystko trzeba będzie przecież spłacić, musimy mieć z czego - dodaje dyrektor Samuelowicz. To oznacza, że spółka musi przynosić zyski. A to przy obecnej sprzedaży jest niemożliwe, mimo istotnego ograniczenia kosztów wskutek zakończonej restrukturyzacji zatrudnienia. Dodatkowy zastrzyk pieniężny ma pochodzić ze sprzedaży zbędnego majątku. Elektromontaż chce się jednak pozbyć głównie nieruchomości przemysłowych o dużej wartości jednostkowej, których sprzedaż nie będzie łatwa. - Cały czas prowadzimy intensywne negocjacje z potencjalnymi nabywcami - zapewnia M. Samuelowicz.
Elektromontaż realizuje program restrukturyzacji przyjęty i zatwierdzony przez prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu (spółka otrzymała od tej instytucji 35 mln zł pomocy publicznej - 19 mln zł w formie pożyczki oraz 16 mln zł w postaci gwarancji i poręczeń). Oczekuje również na wyznaczenie terminu zgromadzenia wierzycieli w toczącym się od blisko roku postępowaniu układowym. - Liczymy, że nastąpi to w październiku - mówi dyrektor biura spółki.
Elektromontaż Export
Wczorajszemu wzrostowi notowań akcji o 10% towarzyszył najwyższy od czterech miesięcy wolumen. Przebita została najważniejsza spadkowa linia trendu.