- Główny lekarz weterynarii powinien przygotować przepisy, które obowiązują w Rosji, bądź uzgodnić z kontrolerami interpretację polskich przepisów z zakresu weterynarii - powiedział Witold Choiński, dyrektor Związku. Zaznaczył, że w wielu protokołach pokontrolnych strona rosyjska miała zastrzeżenia, które bezpośrednio nie dotyczyły pracy zakładów mięsnych, tylko interpretacji prawa polskiego.
W opinii Związku, jest sytuacją nienormalną, by takie firmy jak Morliny, Duda, Dobrowolscy czy Skiba - spełniające wszystkie normy Unii Europejskiej oraz wymogi amerykańskich weterynarzy - nie uzyskały uprawnień do eksportu mięsa do Rosji.
- Napisaliśmy pismo do głównego lekarza weterynarii o wyjaśnienie, dlaczego zakłady te nie uzyskały uprawnień. Odpowiedziano nam, że taka jest decyzja rosyjskiej strony i tyle - powiedział W. Choiński.
Minister rolnictwa Wojciech Olejniczak przyznaje, że już od kilku miesięcy próbuje porozumieć się w tej kwestii z Rosjanami. Na razie jednak Rosja nie jest skora do współpracy. - Zasady kontroli ustalała strona rosyjska i możemy się im podporządkować albo zrezygnować z kontroli, co oznacza zakaz eksportu produktów do Rosji - powiedział minister.
W. Olejniczak zapewnia jednak, że wszystkie niezbędne dokumenty do rozpoczęcia kolejnych inspekcji weterynaryjnych w zakładach przetwórczych zostały wysłane do Rosji, a kontrolerzy powinni przyjechać w najbliższym czasie. Jest to o tyle ważne, że Związek zapowiada, że wkrótce zmieni się koniunktura na mięso. - Wprawdzie obecnie niewiele firm eksportuje do Rosji swoje produkty. Jednak zbliża się tzw. świńska górka i chętnych do eksportu mięsa do Rosji będzie wielu - powiedział W. Choiński.