Z dokumentu wynika, że za anulowanie transakcji wnioskodawca będzie musiał zapłacić co najmniej 20 tys. zł. Wcześniej jednak wszyscy jej uczestnicy będą musieli wyrazić na to zgodę.
Procedura ta ma zapełnić lukę w regulacjach GPW. Jest w nich bowiem mowa o możliwości anulowania sesji lub kursów poszczególnych papierów, ale poza ogólnym zapisem, nie ma mowy o zasadach przeprowadzania takich operacji.
W projekcie wyznaczone zostały papiery wartościowe, w przypadku których anulowanie nie będzie możliwe (np. akcje z indeksów WIG20, MIDWIG i TechWIG). Ustalono także specjalny obszar tzw. no cancellation range, którego opuszczenie będzie uprawniało do rozpoczęcia procedury unieważniania (dla kontraktów na indeksy i akcje jest to np. ? 4% od kursu referencyjnego). Dom maklerski, który wprowadzi błędne zlecenie, miałby 10 minut na złożenie wniosku o anulowanie. Będzie go to kosztowało 10 tys. zł. Kolejną opłatę może ponieść, gdy dojdzie do unieważnienia transakcji (1% wartości, ale nie mniej niż 10 tys. zł).
Adam Maciejewski, dyrektor działu notowań GPW, podkreśla, że jest to tylko projekt. - Proszę pamiętać, że ostateczna wersja takiej procedury będzie wynikiem trwających właśnie konsultacji ze środowiskiem inwestorów i członków giełdy. Najbliższe spotkanie poświęcone tej sprawie zaplanowane jest na początek października - twierdzi.
Z ankiety przeprowadzonej przez GPW m.in. wśród domów maklerskich wynika, że większość z nich opowiedziała się za możliwością anulowania transakcji. Uważają nawet, że powinno się to odbywać bez zgody innych uczestników transakcji. Spora część domów przyznała się też do tego, że nie jest przygotowana do obsługi procedury anulowania wielu transakcji.