Seria umówionych transakcji została przeprowadzona w pierwszej godzinie środowych notowań. Najpierw kurs został sprowadzony w okolice 165 zł (4% poniżej wtorkowego zamknięcia). Sama wymiana dokonywana była w przedziale 166-167 zł. Intensywny handel, ale już niewielkimi pakietami, trwał do końca dnia. Łącznie właściciela zmieniło wczoraj 371 tys. akcji gdyńskiej firmy, czyli najwięcej w historii. Obroty wyniosły 123 mln zł.
Prokom nie udzielał wczoraj żadnych komentarzy na temat przetasowań w akcjonariacie, ale podobna polityka informacyjna była prowadzona także przy poprzednich transakcjach Prokomu Investments. Można zatem przyjąć, że także i tym razem to właśnie ten podmiot był źródłem podaży.
Prokom Investments należy do Ryszarda Krauzego, prezesa giełdowej spółki. Do wczoraj wspólnie kontrolowali papiery dające ok. 27,3% głosów. Po transakcjach ich zaangażowanie spadło o prawie 2% do 25%. Próg ten ma duże znaczenie. Jego utrzymanie pozwala R. Krauze (dzięki odpowiednim zapisom w statucie spółki) na pełną kontrolę nad Prokomem. Bliskość bariery może oznaczać, że podaż z tego źródła się wyczerpała.
Łącznie w tym roku od głównego udziałowca na rynek trafiło ponad 850 tys. papierów stanowiących blisko 6% kapitału. Sprzedający zainkasowali ok. 160 mln zł.
Dlaczego PI pozbywał się walorów Prokomu? Specjaliści wskazują dwa powody. Jednym, powtarzanym także przy wcześniejszych transakcjach, są potrzeby kapitałowe związane z projektem Miasteczko Wilanów, realizowanym przez Prokom Investments. - Prezes Krauze zapowiedział niedawno, że w tym roku PI spłaci jedną trzecią zadłużenia wobec giełdowej spółki - przypomniał Andrzej Kasperek, analityk DM Banku Handlowego. Na początku tego roku wynosiło ono ponad 280 mln zł. To może oznaczać, że środki ze sprzedaży akcji szybko trafią do Prokomu, który będzie mógł wydać je na nowe inwestycje.