We wtorek Gazprom ogłosił, że przejmie należącą do skarbu państwa firmę naftową Rosnieft. W efekcie tej operacji ma powstać potężny koncern działający zarówno w branży gazowej (Gazprom jest największym producentem tego surowca na świecie), jak i naftowej. Nowa spółka wciąż w ponad 50% byłaby kontrolowana przez państwo, ale za to - według deklaracji przedstawicieli Gazpromu - byłyby zniesione przepisy zabraniające posiadania przez inwestorów zagranicznych większej liczby akcji spółki notowanych na giełdzie moskiewskiej. Media we wtorek podawały, że plan ten ma poparcie prezydenta Putina.
Wczoraj w wywiadzie dla agencji ITAR-TASS zaprzeczył temu Wiktor Christienko. Zdaniem ministra, niektóre ograniczenia pozostaną, choć nie sprecyzował, jakie. Według obecnych przepisów, w posiadaniu zagranicznych podmiotów może być nie więcej niż 20% udziałów Gazpromu. Obcy gracze praktycznie nie mają możliwości zakupu papierów spółki w Rosji (choć są wyjątki, niemiecki Ruhrgas ma 6,4% akcji) i muszą zadowolić się amerykańskimi kwitami depozytowymi (tzw. ADR), notowanymi na giełdach zagranicznych.
Gazprom to strategiczna spółka dla rosyjskiego rządu. Wypracowuje rocznie aż 8% PKB Rosji. W jej posiadaniu jest ok. jedna czwarta światowych zasobów gazu.