Browary Górnośląskie z Zabrza zostały postawione w stan upadłości w 1998 r. Wtedy poniosły ponad 40 mln zł straty netto. Firma przeinwestowała. Wszedł do niej syndyk. Browar nadal jednak produkuje piwo i sukcesywnie spłaca wierzycieli. Próby pozyskania inwestora nie przyniosły efektu. W styczniu ogłoszono 11. przetarg, ale nie znalazł się chętny, który zapłaciłby 20 mln zł. W związku z tym syndyk złożył wniosek o zlicytowanie majątku spółki przez komornika. Ten miał to zrobić 12 sierpnia. Tak się jednak nie stało. Licytacja została przełożona na późniejszy termin z powodów formalnych.

- Kilku wierzycieli nie potwierdziło, że otrzymało powiadomienie o licytacji. W tej chwili już wszystkie dokumenty zostały skompletowane. Niewykluczone że termin licytacji ogłosimy na początku października - mówi Zbigniew Suliga, syndyk spółki. Jak tłumaczy, musi minąć co najmniej miesiąc od ogłoszenia, aby licytacja się odbyła. - Są chętni na kupno browaru. Cena wywoławcza została obniżona do 14,5 mln zł, i to prawdopodobnie przyciągnęło potencjalnych nabywców - twierdzi syndyk.

Spółką nie interesują się jednak duże koncerny, mimo że kupujący dostanie jej majątek i markę nieobciążone zobowiązaniami. - To zawsze była firma lokalna i tego się nie zmieni - tłumaczy Zbigniew Suliga.

W ubiegłym roku spółka sprzedała 235 tys. hl piwa, utrzymując poziom z 2002 r. (jej udział w rynku szacowany jest na około 1,5%). Zanotowała 2,3 mln zł zysku netto. W 2003 r. browar, regulując bieżące zobowiązania, spłacił 2,5 mln zł zaległych długów. W tym spółka zamierza przekazać wierzycielom kolejne 1,5 mln zł. Po siedmiu miesiącach tego roku ma jednak stratę. - Przez dwa miesiące mieliśmy kłopoty w związku ze zmianą przepisów dotyczących akcyzy. Zamiast zajmować się sprzedażą, pochłaniała nas biurokracja, ale na szczęście już wszystko wróciło do normy - twierdzi Z. Suliga.