W Polsce nie ma jednolitych umów gwarancyjnych. To, jakie części będą podlegać bezpłatnej naprawie, zależy od producenta samochodu. W większości umów objęto świadczeniem tzw. części mechaniczne (np. silnik, hydraulikę). Żaden z koncernów nie daje natomiast gwarancji na lusterka, zderzaki, czy też szyby - czyli te elementy nadwozia, które najczęściej ulegają uszkodzeniom podczas wypadków. I za które płacą firmy ubezpieczeniowe.
Dealerzy
naciągają klientów
Za wymianę przedniej szyby toyoty avensis, kupionej i zamontowanej w autoryzowanym salonie tej marki, zapłacimy ok. 2000 zł. Montując szybę, kupioną u niezależnego producenta, wydamy ok. 750 złotych. Okazuje się jednak, że większość właścicieli nowych aut wybiera salony firmowe. Dlaczego? Dealerzy zniechęcają bowiem klienta do dokonywania naprawy gdzie indziej. - Jeśli skorzysta się z "podróby" - to gwarancja przestaje obowiązywać - informuje pracownik jednego z warsztatów Toyoty w Białymstoku. - To typowa praktyka dealerów samochodów - potwierdza Marek Bartnicki, szef techniczny największego polskiego producenta szyb samochodowych, Autoglass Jaan. Rzeczywiście, w autoryzowanych salonach innych marek (m.in. Opel, Fiat) spotkaliśmy się z podobną odpowiedzią. Działania te są jednak niezgodne z przepisami we Wspólnocie. Z unijnego rozporządzenia wynika, że klient traci prawa do gwarancji tylko wtedy, gdy wadliwe części bądź niestaranne wykonanie naprawy są przyczyną usterki części nią objętej. Czyli wymiana szyby czy też lusterka nie może spowodować rozwiązania umowy z producentem, który np. gwarantuje tylko sprawność silnika.
Kto na tym traci?