- Projekt jest całkowicie niepoprawialny. Nie ma czegoś takiego, jak stosowana w Unii Europejskiej metodologia liczenia długu publicznego - argumentowała Zyta Gilowska z Platformy Obywatelskiej. Zgodził się z tym Wiesław Szczuka, wiceminister finansów.
Według posłów, propozycje dotyczące zmiany metodologii liczenia długu powinny zostać zgłoszone przez rząd w formie autopoprawki do ustawy o finansach publicznych, nad którą pracuje obecnie Sejm.
Posłowie skrytykowali uzasadnienie do projektu uchwały. Wynika z niego, że przejście na unijne metody liczenia jest konieczne, aby oddalić ryzyko przekroczenia przez dług poziomu 55%, a następnie 60% PKB. Według autorów projektu, wprowadzenie metodologii unijnej zostałoby dobrze odebrane przez instytucje finansowe oceniające stan naszych finansów publicznych. W opinii Zbigniewa Chlebowskiego z PO, argumentem za zmianą metod liczenia może być wyłącznie zwiększenie przejrzystości polskich finansów publicznych oraz ujednolicenie naszych statystyk ze stosowanymi w UE.
Największe kontrowersje budzą kwestie dotyczące funduszy emerytalnych. Rząd chce, aby zostały one zaliczone do finansów publicznych. Dzięki temu transfery do OFE nie powiększałyby długu publicznego. W. Szczuka nie odpowiedział na pytanie Z. Gilowskiej, na jakim etapie są rozmowy z Eurostatem w tej sprawie.