Według zaleceń UE, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa skontrolowała ponad 73 tys. gospodarstw (czyli co dwudzieste spośród starających się o unijne dopłaty). Kontrole terenowe trwały do 15 września. Inspektorzy sprawdzali, czy rolnicy, chcąc dostać więcej pieniędzy, nie zawyżali wielkości swojego gospodarstwa. - Takie poważne nadużycia miały miejsce na dużą skalę m.in. we Włoszech oraz Grecji - powiedział Bartosz Sobolewski, naczelnik wydziału planowania i analiz w departamencie kontroli ARiMR.

Inspekcje na polskiej wsi wykazały nieprawidłowości w ponad 5% kontrolowanych przypadków. Biorąc pod uwagę doniesienia o rolniczych problemach z określaniem wielkości działek, jakie zgłaszały powiatowe urzędy gmin, jest to, zdaniem Agencji, bardzo dobry wynik. ARiMR podkreśla jednak, że to wstępne szacunki, podane na podstawie trzytysięcznej próby. - Ostateczne dane będziemy mogli podać za ok. 2 tygodnie - powiedział B. Sobolewski.

Zdaniem Iwony Musiał, rzecznika ARiMR, już wstępne szacunki świadczą o uczciwości beneficjentów. - Rolnicy wręcz zaniżali powierzchnię swoich gospodarstw, aby nie narażać się na utratę pieniędzy - powiedziała rzecznik. - Mieli oni bowiem świadomość, że przy dużej rozbieżności mogą stracić tegoroczne dopłaty - dodała. Gdyby rolnik zadeklarował dwa razy więcej ziemi niż posiada, nie tylko straciłby dopłaty, ale i zredukowano by mu ich wielkość w latach następnych. Jeśliby takich nieprawidłowości było więcej, w przyszłości mniej pieniędzy dostałby również cały kraj.

Wypłacanie pieniędzy mogłoby się rozpocząć już 16 października. Narodowy Bank Polski zadeklarował, że będzie w stanie realizować 30 tys. wypłat dziennie.