Morningstar zaproponował wstępny ranking już kilka tygodni temu. Objętych nim zostało 700 funduszy, które otrzymały oceny od najniższej A do najwyższej F. W ciągu najbliższych kilku miesięcy liczba ocenianych pod tym kątem funduszy ma wzrosnąć do 1300. Morningstar tłumaczy nową inicjatywę koniecznością zwiększenia przejrzystości branży. W ostatnich miesiącach amerykańskimi funduszami wstrząsnął największy skandal od 60 lat, gdy okazało się, że faworyzują niektórych klientów. Sprawa zakończyła się ugodą, a fundusze musiały zapłacić do tej pory kary w wysokości 3 mld USD.

Ranking corporate governance jest tworzony na podstawie pięciu kryteriów, takich jak kultura korporacyjna, skład zarządu, wynagrodzenia zarządu, stosowanie się do przepisów rządzących rynkiem oraz wielkość pobieranych prowizji. Spotkał się jednak ze sporą krytyką. Większość funduszy to firmy prywatne, które niekoniecznie chcą dzielić się z Morningstar istotnymi informacjami na temat swojej działalności. Poza tym kwestionowana jest rzetelność takich rankingów. - Morningstar nie zatrudnia ekspertów, którzy mogliby oceniać fundusze pod tym kątem - twierdzi Geoff Bobroff, cytowany przez "Financial Times" specjalista od rynku funduszy.

Morningstar jest już twórcą rankingu funduszy, bardzo pilnie śledzonego na rynku, który klasyfikuje te instytucje tylko pod kątem stopy zwrotu oraz ryzyka inwestycji.