Reklama

Księgowa kontra Komisja Europejska

Komisja Europejska zapowiada, że jeszcze w obecnym składzie, prawdopodobnie w październiku, podejmie decyzję wobec swej byłej głównej księgowej. Marta Andreasen została zawieszona w obowiązkach po tym, jak wykryła nieprawidłowości w systemie zarządzania finansami KE.

Publikacja: 24.09.2004 08:12

M. Andreasen grozi degradacja bądź nawet zwolnienie z pracy. Od maja 2002 r. jest zawieszona w obowiązkach księgowej KE, którą była przez niespełna pięć miesięcy. W tym czasie odkryła poważne luki w prowadzeniu księgowości w Komisji.

Bałagan w rachunkach

Według niej, KE m.in. nie posiadała ksiąg rachunkowych, a system komputerowy danych dotyczących budżetu UE dostępny był dla każdego z zatrudnionych w instytucji. O swych spostrzeżeniach poinformowała m.in. wiceprzewodniczącego KE Neila Kinnocka oraz samego szefa zgromadzenia Romano Prodiego, w liście z 7 maja 2002 r. Skutek tej decyzji okazał się jednak mierny i szkodliwy dla samej Andreasen. Prodi utrzymywał, że korespondencji nigdy nie otrzymał. Samą Andreasen zaś, która na dodatek odmówiła podpisania rozliczeń Komisji na rok 2001, zaczęto straszyć zwolnieniem z pracy za niesubordynację.

W istocie, 22 maja 2002 r. komisarze postanowili przydzielić jej mniej odpowiedzialne stanowisko w administracji. Andreasen napisała wówczas do Trybunału Rewidentów Księgowych oraz wszystkich partii politycznych unijnego Parlamentu i udzieliła wywiadu brukselskiej gazecie "European Voice". W lipcu 2002 r. Kinnock poinformował Andreasen, że komisarze postanowili zawiesić ją w pełnieniu funkcji urzędnika instytucji i otworzyć wobec niej procedurę dyscyplinarną. Od tej pory była księgowa otrzymuje całość pensji, ale nie ma wstępu do unijnych instytucji i nie może rozdawać wizytówek.

Walka, ale nie w pojedynkę

Reklama
Reklama

Oskarżenia Andreasen zostały potwierdzone kilkakrotnie przez Audytora Wewnętrznego Komisji i Trybunał Rewidentów Księgowych. Raport Trybunału z listopada 2003 r. wykazał, że dziewiąty rok z rzędu komisarze nie są w stanie przedstawić jasnego rachunku operacji finansowych Unii. Jak twierdzą autorzy raportu, jedynie niecałe 10% budżetu na 2002 r. nie budziło żadnych wątpliwości.

Na apel Andreasen odpowiedzieli także niektórzy eurodeputowani, wśród nich rzecznik parlamentarnego Komitetu Kontroli Budżetowej, Brytyjczyk Chris Heaton-Harris, i tej samej narodowości konserwatysta Bashir Khanbhai. Ten pierwszy w pisemnej notatce poinformował, że Komisja próbowała powstrzymać Andreasen przed dzieleniem się swymi informacjami z prasą bądź Parlamentem Europejskim, przypominając jej o obowiązku utrzymania tajemnicy zawodowej. Khanbhai zaś podsumował, że przypadek Andreasen pokazuje, jak daleko Komisja jest w stanie się posunąć w celu uciszenia tych, którzy krytykują jej działalność. Zapowiadał również, że będzie uporczywie podnosił w Parlamencie kwestie dochodzenia w tej sprawie, bez względu na to, jak bardzo Neil Kinnock będzie usiłował to uniemożliwić.

Sama Andreasen od chwili zawieszenia jej w obowiązkach księgowej powtarzała w wywiadach, że wiceprzewodniczący KE nie spełnił - jej zdaniem - obietnic zreformowania systemu prowadzenia rachunkowości w instytucji. Miał tego dokonać po tym, jak Komisja poprzedniej kadencji w pełnym składzie podała się do dymisji w obliczu stawianych jej zarzutów o korupcję.

Początek końca księgowej?

W liście do komisarzy z 20 lipca br. Andreasen oskarżyła ich, że przez ostatnie dwa lata nie zastosowali żadnych środków, by wyeliminować zjawisko malwersacji finansowych w Komisji. Ponadto twierdzi, że rada dyscyplinarna zamierza ją przesłuchać w oparciu o nowe, korzystne dla tego ciała, przepisy kadrowe, przyjęte w maju br. i nadające Komisji dodatkowe prawa do porady prawnej podczas trwania procesu. Rada, na której czele stanął były prezes Sądu Pierwszej Instancji Jose Luis da Cruz Vilaca, ma wkrótce przedstawić Komisji swoje zalecenia. Na ich podstawie komisarze podejmą decyzje wobec byłej księgowej.

Co stanie się z Martą Andreasen? Przed nią, jako pierwszy, w 1998 r. nagłośnił sprawę korupcji w KE asystent w dziale kontroli finansowej Holender Paul van Buitenen. Jego odkrycie doprowadziło do dymisji całej Komisji kierowanej przez Jacquesa Santera rok później. Van Buitenen został jednak zawieszony w obowiązkach audytora i dopiero w 2003 r. zaproponowano mu pracę, i to na innym stanowisku.

Reklama
Reklama

Znany jest także przypadek urzędniczki Eurostatu, Dunki Dorte Schmidt-Brown. Dwa lata po tym, jak odkryła fałszywe kontrakty, które jej instytucja zawierała ze spółką Eurogramme, w 2003 r. KE przyznała jej rację. Niestety, Schmidt-Brown żyje dziś z renty inwalidzkiej, na skutek presji psychicznej, jakiej uległa podczas konfrontacji ze zwierzchnikami.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama