Reklama

Kontrakty mówią, że wygra Bush

W listopadowych wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych wygra obecny lokator Białego Domu - George W. Bush. Tak przynajmniej wynika z kontraktów na amerykańskie wybory notowanych na internetowych giełdach.

Publikacja: 24.09.2004 08:28

Jednym z najpopularniejszych miejsc, gdzie handluje się "nietypowymi" kontraktami jest irlandzki rynek on-line Intrade Exchange Internet. To właśnie tam jeszcze niedawno inwestorzy zawierali zakłady o to, kiedy zostanie schwytany Saddam Husajn. Były iracki dyktator znalazł się w rękach Amerykanów w grudniu ub.r., a uczestnicy Intrade Exchange Internet znaleźli sobie nowe zajęcie. Obstawiają, kto wygra wybory w Stanach Zjednoczonych i zdecydowanie preferują obecnego prezydenta George?a W. Busha. Wczoraj za kandydatem republikanów opowiadało się aż 69% graczy, podczas gdy jeszcze w połowie sierpnia liderem był demokrata John Kerry z nieznaczną przewagą, 51%.

Nie tylko w Irlandii

Kontrakty na wybory można zawierać też w Stanach Zjednoczonych. Specjalizuje się w tym internetowa platforma Iowa Electronic Markets. W tym przypadku 60% uczestników zakładów obstawia zwycięstwo Busha. Inny indeks internetowej giełdy z Iowa, mówiący o procentowym rozkładzie głosów, sugeruje, że na obecnego prezydenta zagłosuje 52,7% Amerykanów uczestniczących w wyborach, podczas gdy John Kerry mógłby liczyć na 47-proc. poparcie.

Lepsze od sondaży

Według badań przeprowadzonych przez specjalistów z University of North Carolina oraz reprezentantów Iowa Electronic Markets, kontrakty futures potrafią trafniej przewidzieć wyniki wyborów niż różnego rodzaju sondaże. W wieloletniej historii takich zakładów, sięgającej jeszcze XIX wieku, tylko dwukrotnie zdarzyło się, że gracze się pomylili. Tak było w 1916 r. i w 2000 r., kiedy większość obracających kontraktami obstawiało zwycięstwo kandydata demokratów Ala Gore?a.

Reklama
Reklama

- Śledzę te kontrakty bardzo pilnie i uważam, że są dużo bardziej przydatne niż różnego rodzaju sondaże czy ankiety - twierdzi, cytowany przez agencję Bloomberga Arthur Micheletti z funduszu Bailard Biel & Kaiser Inc. z Foster City w Kalifornii. Dlaczego? - Bo jeśli ktoś angażuje pieniądze, będzie na pewno bardziej poważnie podchodził do sprawy niż osoba pytana przez ankieterów np. przez telefon - odpowiada A. Micheletti, który zarządza kapitałami w wysokości 1,5 mld USD, i podkreśla, że jest zwolennikiem Busha. Zaznacza jednak, że nie zawierał żadnych kontraktów futures na zwycięstwo swojego faworyta.

Bloomberg

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama