Reklama

USA uruchomią rezerwę strategiczną

Cena ropy naftowej w piątek nieco spadła, ale większość analityków spodziewa się ponownego wzrostu w przyszłym tygodniu, nawet powyżej 50 USD za baryłkę na giełdzie nowojorskiej. Ropy na rynku wprawdzie nie brakuje, ale jego uczestnicy wciąż boją się przerw w dostawach.

Publikacja: 25.09.2004 07:50

W minionym tygodniu ropa w Londynie zdrożała o 11% i w czwartek cena kontraktów terminowych na zamknięciu notowań osiągnęła rekordowy poziom 45,13 USD za baryłkę. W Nowym Jorku odnotowano miesięczne maksimum. W tej sytuacji Biały Dom zdecydował się na uruchomienie rezerw strategicznych. Ma to polegać na pożyczeniu ropy tym rafineriom, którym zabrakło surowca w wyniku przerw w wydobyciu i transporcie spowodowanych przez huragan Iwan.

Gdy huragan szalał nad Zatoką Meksykańską, zamknięto tam aż 83% platform wydobywczych. Nie działały też rafinerie, porty, wstrzymano transport rzeczny. Między innymi dlatego amerykański import ropy spadł w minionym tygodniu aż o 15% i był najmniejszy od półtora roku.

Wybory za sześć tygodni

W rezultacie zapasy ropy w amerykańskich rafineriach spadły o 9,1 mln baryłek, do 269,5 mln, co było ich najniższym poziomem od września 1975 r. Co gorsza, zapasy te zmniejszają się nieprzerwanie od ośmiu tygodni, co jest najdłuższym okresem spadku od 16 lat. Rzecznik Białego Domu Scott McClellan podkreślił, że rafinerie zwróciły się o pożyczenie z rezerwy strategicznej niewielkich ilości surowca na krótki okres, więc rząd na to przystał. Zapewne podjęcie takiej decyzji było tym łatwiejsze, że za niecałe 6 tygodni w Stanach Zjednoczonych odbędą się wybory prezydenckie, a wysokie ceny benzyny mogą wpłynąć na przebieg głosowania, i to niekorzystnie dla prezydenta Busha.

Strach o przerwy

Reklama
Reklama

w dostawach

Ropa drożeje od roku, a od początku kwietnia jej cena wzrosła prawie o 50%. Analitycy uważają, że może rosnąć nadal, gdyż wciąż utrzymują się czynniki powodujące zwyżkę. Najczęściej wymienia się wśród nich niskie zapasy, niepewność eksportu z Rosji spowodowaną awanturą z Jukosem, przedłużającą się niestabilność w Iraku i wciąż utrzymującą się groźbę ataków terrorystycznych. Jednocześnie wszyscy są zgodni co do tego, że ropy na rynku nie brakuje, ale wyżej wymienione czynniki sprawiają, że w każdej chwili może jej zabraknąć, zwłaszcza że rezerwy produkcyjne są niewielkie.

To skłoniło aż 59% analityków i traderów ankietowanych przez agencję Bloomberga do sformułowania prognozy, przewidującej wzrost cen ropy w przyszłym tygodniu, w Nowym Jorku nawet ponad barierę 50 USD za baryłkę.

Jukos bliski wyjaśnienia

Z czynników zagrażających przerwami w dostawach najbliższa wyjaśnienia i wyeliminowania wydaje się sprawa Jukosu. Prezydent Putin zapewnił w piątek, że rząd nie zamierza nacjonalizować tego największego eksportera rosyjskiej ropy. Podkreślił też, że przejęcie akcji Rosnieftu przez Gazprom nie ma nic wspólnego z planowanym zakupem aktywów Jukosu przez pierwszą z wymienionych firm. Poza tym wyceniono już największą spółkę produkcyjną Jukosu, a Chiny postanowiły z góry pokryć koszty kolejowego transportu ropy eksportowanej przez Jukos, by nie wstrzymać dostaw, czym groził rosyjski koncern.

Na piątkowej sesji w Londynie cena ropy z dostawą za trzy miesiące spadła do 44,64 USD za baryłkę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama