Od szczytu z 17 września WIG20 stracił 2%. Wcześniej, w ciągu pięciu tygodni, urósł ponad 10%. Mimo że przebita została najszybsza linia trendu, techniczne konsekwencje spadku nie są znaczące. Wsparcie to i tak musiało prędzej czy później paść. Na wykresach indeksów nie ma na razie formacji, które mogłyby oznaczać jakieś większe kłopoty, choć "techników" może niepokoić zachowanie WIG względem kwietniowego szczytu. Indeks najpierw wybił się ponad osiągnięte wtedy 25206,2 pkt, później spadł poniżej tej wartości. Pewne rysy widoczne są także w trendzie wzrostowym liderującego rynkowi PKN. Ich podłoże określiłbym jednak jako fundamentalne.
Tylko petrochemia
Porównanie ostatniej fali wzrostowej do końcówki internetowej hossy (na polskim rynku) wydaje się naciągane. Zwyżka - choć generalnie piszemy o niej, że jest silna - nie ma takiej dynamiki jak w 2000 roku. Nie ma również znaczącego wzrostu obrotów. Dużo lepiej do takich porównań nadawał się szczyt z września zeszłego roku, ale niestety popyt wyciągnął ceny akcji jeszcze wyżej. Jednak podobnie jak cztery lata temu, wysokie wartości indeksy zawdzięczają jednej branży - tym razem miejsce informatyki zajęła petrochemia (PKN Orlen).
Od 11 sierpnia do 17 września wartość WIG20 wzrosła o 10,7%. PKN Orlen odpowiada za mniej więcej 1/3 tej zwyżki (indeks zyskałby ponad 3%, zakładając, że rósłby tylko kurs PKN, a notowania pozostałych spółek nie zmieniałyby się), a razem z KGHM za około połowy wzrostu. Trudno wskazać firmy, które mogłyby zastąpić Orlen w roli lidera.
To działa ropa