- Ostateczny projekt jest wynikiem konsultacji i ścierania się opinii środowisk urbanistów, inwestorów i architektów - podkreśla Maria Szwałko, naczelnik wydziału planowania miejscowego w ministerstwie. Rzeczywiście, podczas dyskusji nad nowymi regulacjami zgłoszono ponad 600 uwag, co skutkowało powstawaniem kolejnych wersji ustawy. Jednak na dzisiejsze posiedzenie rządu trafi projekt zupełnie świeży, mający datę 27 września. Dlaczego resort tak się spieszy i nie zamierza skonsultować projektu z branżą. - Chcemy przesłać Sejmowi nowe regulacje jeszcze przed głosowaniem nad wotum zaufania do rządu. Zmiany prawa premier obiecał przecież w swoim exposé - twierdzą źródła w resorcie. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że ostateczne zapisy są korzystne dla inwestorów.
W projekcie nałożono na samorządy obowiązek, aby w ciagu 3 lat od wejścia w życie nowych regulacji wprowadziły tzw. plany przeznaczenia, obejmujące teren całej gminy. Następny krok to ich uszczegółowienie - albo w postaci planu zabudowy dla konkretnych gruntów, albo przez określenie ogólnych przepisów urbanistycznych. Chodzi o to, aby objąć planami zagospodarowania cały kraj. Eksperci wskazują, że teraz obowiązują tylko na 10% powierzchni. - Zniknęłyby decyzje o warunkach zabudowy, zniknęłaby uznaniowość urzędników i możliwość blokowania inwestycji - uważa Ryszard Kowalski, prezes Związku Pracodawców-Producentów Materiałów dla Budownictwa.
Takie rozwiązanie nakłada jednak duże wymogi na samorządy. Muszą teraz znaleźć pieniądze na przygotowanie stosownej dokumentacji. Co więcej, inwestor będzie mógł pozwać gminę za straty związane z brakiem stosownych planów. W ostateczności, samorządom, które nie uregulują swojego ładu przestrzennego, grozi zarząd komisaryczny.
Aby załagodzić sprzeciw środowisk samorządowych wobec nowych rozwiązań, rząd chce wesprzeć przygotowanie nowych planów środkami z Funduszu Rozwoju Inwestycji Komunalnych (FRIK). Pieniądze Funduszu obecnie są kierowane na pomoc przy przygotowaniu projektów związanych z funduszami unijnymi.