Jeśli Daewoo-FSO nie spłaci do 30 września 20 mln zł odsetek, przestaje obowiązywać wynegocjowana w ub.r. umowa o rozłożeniu na raty spłaty kredytu o wartości ponad 500 mln zł. Pieniądze pożyczyły m.in. Pekao, Bank Millennium, BPH, Citibank, Kredyt Bank. Wiadomo, że Pekao nie chce przedłużyć terminu.

Inne banki liczą, że zarząd spółki udowodni, że będzie miał pieniądze w grudniu. Skąd? Z Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), która ma przeprowadzić dokapitalizowanie spółki. Kolejnym rozwiązaniem mógłoby być wejście inwestora. Daewoo-FSO liczy, że Shanghai Automotive Industry Corporation do połowy października przedstawi propozycje przejęcia fabryki.

- To jest sprawa między nami i bankami. Nie udzielam żadnych informacji - mówi Janusz Woźniak, prezes FSO. Zarząd FSO uzasadnił prośbę o przesunięcie terminu spłaty odsetek tym, że nie otrzymał obiecanych 52 mln zł pomocy publicznej. Nie otrzymał, bo w międzyczasie Polska stała się członkie Unii Europejskiej i wszelkie próby ratowania firm z pieniędzy podatników muszą być pozytywnie zaopiniowane przez Brukselę.

- Nie przekazaliśmy pieniędzy, bo plan restrukturyzacji FSO nie jest jeszcze zatwierdzony - twierdzi z kolei Roma Sarzyńska, rzecznik ARP. Spółka przesłała plan restrukturyzacji do Brukseli w kwietniu. W lipcu ze strony unijnej przyszła prośba o wyjaśnienia. Zarząd odpowiedział na pytania. Teraz piłeczka jest znowu po stronie Brukseli, która za każdym razem ma co najmniej trzy miesiące na zapoznanie się z treścią dokumentów.