Na początku wczorajszych notowań dealerzy za 1 euro płacili 245,83 forintów. Wieczorem europejska waluta kosztowała już 246,79 forintów. Zamieszanie na rynku walutowym wywołał węgierski parlament, który w poniedziałek wieczorem zganił bank centralny za prowadzoną przez niego politykę pieniężną i odrzucił jego sprawozdanie z działalności w latach 2002-2003. - Takie stanowisko parlamentu wyzwoliło spekulacje, że ze stanowiska może zrezygnowć prezes banku centralnego Zsigmond Jarai - powiedziała agencji Bloomberga Elisabeth Gruie, analityk rynku walutowego w londyńskim oddziale francuskiego banku BNP Paribas. - Oznacza to bowiem, że rząd traci zaufanie do banku centralnego, a to pierwszy tak wyraźny sygnał - dodała.

Parlamentarzyści skrytykowali bank centralny za zbyt restrykcyjną politykę pieniężną. Stopy procentowe na Węgrzech są obecnie na poziomie 11%, najwyższym w całej Unii Europejskiej. Bank Węgier zaregował na decyzję parlamentu spokojnie. "Negatywne wyniki głosowania nie wpłyną na bieżące funkcjonowanie banku" - napisał wczoraj w komunikacie. n