Sytuacja w Nigerii, która jest członkiem kartelu eksporterów OPEC i wydobywa dziennie około 2,3 miliona baryłek bardzo niepokoiła inwestorów, ponieważ gatunek lekkiej ropy produkowany w tym kraju jest szczególnie wysoko ceniony przez rafinerie, a jego podaż jest ograniczona. Rebelianci wezwali zachodnie koncerny paliwowe, by ewakuowały swoich pracowników przed 1 października, kiedy to miała się rozpocząć "otwarta wojna" przeciw władzom Nigerii. Koncerny nie zastosowały się jednak do tego wezwania. O godzinie 12.58 listopadowe kontrakty terminowe na ropę Brent wyceniano na 46,20 dolara za baryłkę, czyli o 25 centów niżej niż we wtorek.
((Tłumaczył: Tomasz Krzyżanowski; RM: [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700; [email protected]))