W ciągu ostatnich 15 lat wartość transakcji na światowych rynkach walutowych wzrosła aż trzykrotnie. Choć w latach 1998-2001 odnotowano pewien kryzys i wartość tych operacji spadała. Przełożyło się to wówczas na spadek przychodów największych instytucji działających na foreksie, takich jak amerykańska Citigroup, brytyjski HSBC czy szwajcarski UBS. Od 2001 r. wartość obrotów na tym rynku wzrosła aż o 57%. Średnia dzienna wartość transakcji w tym roku, czyli 1,9 bln USD, to ok. 4 razy więcej, niż codziennie wynoszą obroty na najbardziej popularnych na świecie papierach dłużnych - amerykańskich obligacjach skarbowych (505 mld USD). - Zwłaszcza 2003 r. był bardzo udany dla foreksu. Uczestnicy tego rynku zarabiali na nim duże pieniądze. Po prostu był w modzie i można powiedzieć, że jest nadal - powiedział agencji Bloomberga Benjamin Welsh, dyrektor ds. operacji na rynkach walutowych w Ameryce Północnej w nowojorskim oddziale HSBC.
Teraz około jednej trzeciej transakcji dokonują pomiędzy sobą instytucje finansowe, znaczący udział w tym rynku mają też fundusze hedgingowe. Najwięcej transakcji, bo aż 89%, dotyczy dolara. Dlatego na tym "instrumencie" są największe wahania. W ub.r. - według danych amerykańskiej Rezerwy Federalnej - amerykańska waluta osłabła aż o 15,3%. Rekord, jeśli chodzi o obroty na dolarze, padł w lipcu br., kiedy to spekulanci, przede wszystkim fundusze hedgingowe, spowodowali przecenę amerykańskiej waluty w stosunku do dolara.
BIS opracował raport na podstawie badań przeprowadzonych w 52 krajach przez banki centralne i inne instytucje nadzorujące rynek walutowy na świecie. Kolejny taki dokument będzie opublikowany w połowie 2005 r.
Większa aktywność na pozagiełdowych rynkach derywatów
Obroty na pozagiełdowych rynkach derywatów wzrosły