Za najpopularniejszą, 30-letnią pożyczkę na zakup domu płaci się dziś w USA średnio 5,64% rocznie. Kredyty staniały mimo serii podwyżek stóp procentowych wprowadzonych w ostatnich tygodniach przez Rezerwę Federalną. Rynek hipoteczny jest jednak przede wszystkim uzależniony od notowań długoletnich obligacji skarbowych, a nie od polityki monetarnej Fed.
Amerykanie byli zainteresowani przede wszystkim zamianą starych, wyżej oprocentowanych kredytów, na nowe, tańsze w obsłudze pożyczki. Dla ekonomistów to dobry symptom. Przefinansowanie uwalnia bowiem w budżetach domowych dodatkowe fundusze, które można przeznaczyć na bieżącą konsumpcję. W makroskali oznacza to zwiększenie wewnętrznego popytu i szybszy wzrost gospodarczy. Rynek nieruchomości pozostaje od wielu mesięcy kołem zamachowym amerykańskiej gospodarki.
Dane Mortgage Bankers Association potwierdzają, że nadal utrzymuje się świetna koniunktura na rynku nieruchomości. Odsetki od kredytów hipotecznych większość Amerykanów może odtrącić sobie od podstawy opodatkowania, co dodatkowo zachęca do nabywania własnych domów. Analitycy przewidują jednak, że oprocentowanie kredytów prędzej czy później będzie musiało wzrosnąć, co tłumaczy obecną koniunkturę. - Ludzie sądzą, że lepiej kupić dom teraz zanim pożyczki zdrożeją - uważa San Won Son, ekonomista banku Wells Fargo.