Komisja miała poważne zastrzeżenia do pierwszych propozycji TFI w zakresie opłat pobieranych za prowadzenie IKE. Chodziło przede wszystkim o bardzo wysokie "karne" stawki za zerwanie umowy przed osiągnięciem wieku emerytalnego. TFI proponowały, aby sięgały one od kilkuset złotych do kilkudziesięciu procent środków zgromadzonych na IKE. Prowadzenie kont emerytalnych przez TFI wymaga zgody Komisji (zapisy dotyczące IKE muszą znajdować się w statutach funduszy i są każdorazowo akceptowane przez KPWiG).
Kontrola w TFI
Zapisy, jakie ostatecznie znalazły się w statutach, są korzystniejsze dla posiadaczy IKE. - Nie mamy jednak całkowitej pewności, że udało nam się wyeliminować wszystkie krzywdzące uczestników rozwiązania - mówi Barbara Jawdosiuk, dyrektor Departamentu Funduszy Inwestycyjnych w KPWiG. - Dlatego zamierzamy za jakiś czas przyjrzeć się umowom o prowadzenie kont emerytalnych - dodaje. Może to nastąpić pod koniec tego roku.
Komisja będzie analizować, czy pod względem konstrukcji opłat IKE nie są dyskryminowane w stosunku do "normalnego" oszczędzania w funduszach. - Jeżeli towarzystwo pobiera opłatę dystrybucyjną przy umorzeniu jednostek, to może to robić również w przypadku IKE. Nie powinno być jednak sytuacji, że taka opłata obowiązuje wyłącznie w przypadku kont emerytalnych - wyjaśnia B. Jawdosiuk.
KPWiG będzie też sprawdzać, czy umowy nie zawierają klauzul, stawiających uczestnika w gorszej pozycji w stosunku do instytucji prowadzącej IKE. Urzędnicy będą się w tym zakresie opierać na kodeksie cywilnym. Inwestorzy powinni np. mieć prawo do rozwiązania umów, a kary z tego tytułu nie powinny być "rażące".