Reklama

Zamiast lokat fundusze i ubezpieczenia

Depozyty nadal są najpopularniejszą formą oszczędzenia w Polsce. Jednak z roku na rok sukcesywnie spada ich udział w aktywach gospodarstw domowych. Na znaczeniu zyskują fundusze inwestycyjne, ubezpieczenia oraz fundusze emerytalne.

Publikacja: 02.10.2004 09:03

Według Gerta Rammeloo, dyrektora zarządzającego w Kredyt Banku, pod względem struktury oszczędności rynek zachodnioeuropejski jest inny niż polski. Średnio tylko ok. 35% aktywów finansowych jest utrzymywanych na lokatach bankowych. Rynek polski czekają więc duże zmiany.

Depozyty jeszcze popularne

Według analiz UniCredit i Pioneera, na razie Polacy nadal chętnie inwestują w lokaty terminowe (51,8% oszczędności), choć generalnie w Europie Zachodniej zainteresowanie tą formą oszczędzania spada. Duży udział w naszych oszczędnościach ma też lokowanie w walutach (12%). Tymczasem w starej Unii w walutach jest trzymane zaledwie 2,1% środków.

Coraz większym zainteresowaniem cieszą się w Polsce fundusze emerytalne (10,9%), fundusze inwestycyjne (7,3%) i papiery wartościowe (4,7%). W tych kategoriach zbliżamy się do wskaźników starej Unii, gdzie w funduszach emerytalnych ulokowane jest 13,1% oszczędności, w funduszach inwestycyjnych 10,6%, a papierach wartościowych 9,4%.

- Struktura oszczędności w Polsce zbliża się do tej, którą obserwujemy w Europie Zachodniej. Coraz więcej będzie ubezpieczeń na życie oraz funduszy inwestycyjnych - mówi G. Rammeloo. Jego zdaniem, obecnie w Europie Zachodniej spada znaczenie papierów dłużnych przedsiębiorstw. Są zastępowane właśnie ubezpieczeniami i funduszami. Dlatego można oczekiwać, że w Polsce papiery dłużne firm nigdy nie zdobędą takiej samej popularności jak na Zachodzie. Według G. Rammeloo, polscy konsumenci skłonią się raczej ku funduszom i ubezpieczeniom. Wejście Polski do UE najprawdopodobniej przyspieszy ten proces. - Dzięki dywersyfikacji, dostosowaniu stopnia ryzyka akceptowanego przez klientów, profesjonalnemu zarządzaniu i odpowiedniemu nadzorowi, fundusze mają wyraźną przewagę nad innymi instrumentami. Dlatego uważam, że zajmą dużą część przyszłej struktury depozytów na rynku detalicznym - uważa przedstawiciel Kredyt Banku.

Reklama
Reklama

Przepływ pieniędzy

do funduszy

Poza funduszami i ubezpieczeniami na życie potencjał rozwoju mają też akcje notowane na giełdach. W Europie Zachodniej ulokowano w nich 4,9% aktywów, podczas gdy w Polsce 2,8%, a na Węgrzech 1,6%. Rekordzistami w tej kategorii są Czesi (13,2%), Rumuni (9,5%) i Turcy (5,2%).

Na podstawie analizy bieżących zdolności do oszczędzania oraz popytu na kredyty w krajach Europy Środkowej i Wschodniej eksperci UniCredit i Pioneera przygotowali scenariusz rozwoju finansów nowej Europy, który zakłada, że do roku 2007 zagregowany średni wzrost oszczędności domowych powinien wynieść 13%. W tym czasie o 29% wzrosną aktywa finansowe znajdujące się w funduszach inwestycyjnych i o 27% środki na kontach emerytalnych. Najmniej - tylko o 8% - wzrosną depozyty, co oznacza, że ich udział w całości zasobów finansowych znacznie spadnie.

Banki nie widzą zagrożeń

W Polsce od dłuższego czasu obserwuje się odpływ pieniędzy z sektora bankowego do funduszy. Bankom jednak ta sytuacja nie przeszkadza. Zazwyczaj posiadają w swoich grupach kapitałowych towarzystwa funduszy inwestycyjnych albo sprzedają jednostki należące do innych instytucji.

Reklama
Reklama

- Nie mamy danych dotyczących całkowitej wartości depozytów, które migrowały do funduszy w 2003 roku, ale nie widzę wyraźnej przyczyny, dla której banki miałyby próbować powstrzymywać tę migrację. Przeciwnie, instytucje, które skupią się na produktach dających klientowi dodatkowe korzyści, zdobędą większy udział w rynku. Pozwoli im to zaoferować pełną ofertę oszczędnościową - uważa G. Rammeloo.

Dlatego banki nie uważają funduszy inwestycyjnych za konkurencję wobec lokat, ale raczej za uzupełnienie oferty. Im bardziej fundusz przypomina depozyt pod względem korzyści, jakie daje, tym bardziej klienci się nim interesują. Przykładem są fundusze gotówkowe, które inwestują w depozyty terminowe i mają niski koszt wejścia lub wyjścia. Produkty te konkurują z tradycyjnymi lokatami. Podobnie jest z funduszami z gwarantowaną stopą zwrotu inwestującymi na giełdzie. Produkt teRynek nie jest nasycony

W ostatnich miesiącach spada dynamika napływu pieniędzy do funduszy. Zdaniem G. Rammeloo, ostatni spadek nie jest sygnałem nasycenia. Rynek potrzebuje bardziej zaawansowanej i kreatywnej oferty ze strony funduszy. Przykładem jest wprowadzenie przez Kredyt Bank funduszy Kapitał Plus II i Kapitał Plus III w 2004 r., które spotkały się z zainteresowaniem i podwoiły portfel ze 192 mln do 394 mln zł w ciągu 6 miesięcy. Zdaniem przedstawiciela Kredyt Banku, można spodziewać się pojawienia także nowych produktów oszczędnościowych. - Moment, kiedy to nastąpi, nie jest jeszcze ściśle określony, ale nie ze względu na brak pomysłów, bo tych jest wiele, ale możliwości ich zaadaptowania - dodaje. Bardzo obiecująca jest na przykład przyszłość funduszy z gwarantowaną stopą zwrotu. Produkty te pozwalają konsumentowi korzystać z możliwości inwestowania na giełdzie bez ryzyka utraty pieniędzy.

Pozwala to bankowi utrzymywać dodatkowo długoterminowe relacje z klientem. Nie ma przy tym zagrożenia, że zła inwestycja zakończy dotychczasowe kontakty.

Innym produktem, który będzie szerzej oferowany na polskim rynku, są fundusze nieruchomości. Nie trzeba być specjalistą w nieruchomościach, żeby w nie inwestować. Oferują one natychmiastową płynność, jeśli konsument potrzebuje pieniędzy, oraz cechują się dywersyfikacją geograficzną ryzyka.

Jednak według przedstawiciela Kredyt Banku, fundusz inwestujący w nieruchomości tylko w Polsce miałby problem z dość wysokim ryzykiem koncentracji. Rozwiązaniem w tym przypadku mogłyby być oferowane przez grupę KBC (główny inwestor Kredyt Banku) duże fundusze nieruchomości, działające na rynkach europejskim czy amerykańskim. W przypadku nieruchomości wartość kapitału jest bardzo ważna. Ryzyko musi być bowiem rozłożone na kilka różnych obiektów i dlatego fundusz inwestujący wszystkie środki na terenie Polski na razie nie miałby sensu. - Obecnie lepszym rozwiązaniem jest zaoferowanie polskim inwestorom łatwego dostępu do naszych międzynarodowych funduszy nieruchomości - uważa G. Rammeloo.

Reklama
Reklama

Mniejsze oszczędności w nowej Europie

Z analiz UniCredit i Pioneera przeprowadzonych w 12 krajach Europy Środkowej: Polsce, Czechach, na Słowacji, Węgrzech, Litwie, Łotwie, Estonii i Słowenii, czyli ośmiu krajach należących już do Unii Europejskiej, oraz Bułgarii, Rumunii, Chorwacji i Turcji - ubiegających się o członkostwo wynika, że mieszkaniec tzw. nowej Europy posiada dwudziestodwukrotnie mniejsze oszczędności finansowe niż jego sąsiad ze starej Europy. Na tym tle statystyczny polski Kowalski, posiadający 2283 euro oszczędności jest zamożniejszy od mieszkańca Rumunii (338 euro), Bułgarii (773), Litwy (883), Łotwy (1246), Estonii (1251) i Turcji (1424), ale uboższy od Słowaka (2628), Węgra (3630), Chorwata (3796) i Czecha (aż 5592). Wystarczy jednak, że przekroczy Odrę i musi wytrzymać bolesne porównanie z oszczędnościami Niemca, Francuza, Brytyjczyka czy Włocha, którzy średnio mają do dyspozycji sumę 41 628 euro. Oczywiście na takie porównania mogą sobie pozwolić tylko ci Polacy, którzy mają jakieś oszczędności, a jak wynika z raportu, bardzo duża grupa mieszkańców Europy Środkowej nie ma z czego oszczędzać.

Nowa Europa pod względem liczby mieszkańców odpowiada połowie zaludnienia 15 krajów starej Unii, a jednocześnie posiada zaledwie 5% kwoty ich oszczędności. Średnie oszczędności mieszkańców nowej Europy wynoszą 1897 euro na osobę, co oznacza, że są dwudziestodwukrotnie niższe niż mieszkańców starej Europy. Zasoby finansowe gospodarstw domowych w nowej Europie stanowią średnio zaledwie 47% PKB (w Polsce - 50% PKB). Dla porównania w starej Unii Europejskiej jest to średnio 170% PKB. Na majątki zgromadzonym na zachodzie Europy bardzo często pracowało wiele pokoleń. Polacy, a z nimi inni mieszkańcy nowej Europy, w większości nie posiadają majątku, który mogliby dziedziczyć po przodkach, więc muszą gromadzić go z bieżącej pracy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama