Parmalat ogłosił bankructwo w grudniu ub.r. Wówczas wyszło na jaw, że firma znana z produkcji mleka i innych wyrobów spożywczych jest zadłużona na 14 mld euro. Okazało się, że nie istnieje w ogóle jeden z rachunków spółki w Bank of America, a firma przez dłuższy czas wprowadzała inwestorów w błąd, informując o zbyt dobrej sytuacji finansowej. Kurs Parmalatu gwałtownie zniżkował, co spowodowało, że ok. 100 tysięcy posiadaczy obligacji i akcji spółki w kilka dni straciło oszczędności. Większość z nich zapowiedziała pozwania firmy do sądu i zażądała odszkodowań.
Jednym z głównych oskarżonych jest 71-letni Calisto Tanzi, założyciel Parmalatu, który już spędził 3 miesiące w więzieniu. Potem został osadzony w areszcie domowym. Tanzi wziął na siebie odpowiedzialność za to, co stało się ze spółką, ale jego prawnicy dowodzą, że nie mógł wiedzieć wszystkiego, co działo się za jego plecami. I na tym będą opierać linię obrony. Wśród innych osób oskarżonych znajdują się m.in. dwaj byli dyrektorzy finansowi spółki - Fausto Tonna i Luciano del Soldato. Ponadto do odpowiedzialności mają zostać postawieni audytorzy, którzy sprawdzali finanse firmy i nie doszukali się w nich żadnych nieprawidłowości. Chodzi o Deloitte&Touche i były włoski oddział firmy Grant Thornton International. Prokuratura oskarża również pracowników mediolańskiego oddziału Bank of America, czyli instytucji, w której istniał "wirtualny" rachunek włoskiej spółki.
Co grozi osobom oskarżonym w sprawie Parmalatu, która z racji na niespotykane w Europie rozmiary bankructwa otrzymała miano "europejskiego przypadku Enronu? Włoskie przepisy mówią, że za manipulację rynkową grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności.