Od początku tego roku do września cena oleju napędowego zwiększyła się o 14,37%, a benzyny o 11% - wynika z danych Polskiej Izby Paliw Płynnych. Obecnie diesel kosztuje 3,35-3,46 zł za litr. Według izby - ta cena szybko się zmieni. - Możliwe, że za olej będziemy musieli zapłacić 3,60 zł, podczas gdy cena benzyny przekroczy 4 zł - mówi Aurelia Kuran-Puszkarska, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.

Prognozowany wzrost cen wynika z sytuacji na światowych giełdach. W Londynie zdarza się nawet, że benzyna jest tańsza od oleju. Poza tym - jesienią rośnie zapotrzebowanie na olej ze strony firm transportowych. I to one najbardziej ucierpią na podwyżce cen diesla. Wydatki na paliwo stanowią 30% kosztów branży.

- Od początku roku nasze koszty wzrosły o 5% - mówi Jan Wilk ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. Po wejściu do Unii Europejskiej rynek przewozów stał się otwarty i zwiększyła się liczba firm świadczących takie usługi. Dlatego - zdaniem J. Wilka - duża konkurencja wśród przewoźników utrudni przenoszenie kosztów na ceny usług. - Jednak prędzej czy później firmy transportowe podniosą ceny usług - przewiduje Urszula Cieślak z Refleksu, firmy monitorującej rynek.

Według Polskiej Izby Paliw Płynnych, już widać, że słabsze firmy przewozowe szukają tańszego paliwa, najczęściej w szarej strefie. Rośnie więc zapotrzebowanie na gorszej jakości olej napędowy zza wschodniej granicy. Różnica w cenie między paliwem kupionym na autoryzowanej stacji a tym importowanym nielegalnie wynosi 1 zł na litrze.