Liczba ludzi nie mających pracy wzrosła od sierpnia o 27 tys., do 4,45 mln - poinformował Federalny Urząd Pracy w Norymberdze. Ekonomiści spodziewali się wprawdzie wzrostu bezrobocia, ale nie więcej niż o 10 tys. osób, co nie spowodowałoby podniesienia stopy bezrobocia w stosunku do sierpnia.
Eurostat poinformował, że w strefie euro w sierpniu stopa bezrobocia nie zmieniła się i wynosi 9%. Najwyższa, 11-proc., była w Hiszpanii.
Niemcy zajmują trzecie miejsce na świecie pod względem wysokości kosztów pracy. Gdy przy takim obciążeniu spadają przychody spółek, ich szefowie wymuszają na personelu przedłużenie czasu pracy lub zgodę na mniejsze podwyżki płac w zamian za gwarancję zatrudnienia. Volkswagen, największy w Europie producent samochodów, wynegocjował ze związkami zawodowymi zamrożenie płac dla ponad 100 tys. pracowników. Gdyby do ugody nie doszło, koncern zapowiedział zlikwidowanie 30 tys. miejsc pracy.
- Obniżanie kosztów pracy i liberalizacja przepisów są konieczne - powiedział Robert Schullan, prezes firmy FAG Kugelfischer, produkującej łożyska kulkowe i maszyny do szycia. Spółka zapowiedziała zamknięcie w Niemczech jednej z czterech fabryk i przeniesienie produkcji za granicę. Spowoduje to zwolnienie ponad tysiąca pracowników.
Niemcy to prawie jedna trzecia gospodarki strefy euro. Pogorszenie sytuacji na tamtejszym rynku pracy zmniejsza szanse na ożywienie wydatków konsumpcyjnych. W II kw. popyt wewnętrzny w Niemczech, na który składają się wydatki konsumentów, spółek i rządu, spadł o 0,1%. Wiele wskazuje na to, że miniony kwartał był pod tym względem jeszcze gorszy. Potwierdza to wczorajszy raport firmy analitycznej NTC Research. Poinformowała ona, że sektor usług w strefie euro rozwijał się we wrześniu najwolniej od ponad roku.