Brok-Strzelec kupił browar w Rybniku w 2000 r. Sprzedał go ówczesny syndyk śląskiej firmy Zbigniew Suliga. Teraz szuka kupców na będące w stanie upadłości Browary Górnośląskie. W rozmowie z nami stwierdził, że nie chce, żeby zakład podzielił losy browaru z Rybnika, który został zamknięty. Podkreślił, że mimo zawieszenia produkcji, Brok-Strzelec nadal sprzedaje piwo, umieszczając informację na etykietach, że zostało rozlane w Rybniku.

Jak mówi Adam Brodowski, prezes Brok-Strzelca, jest to tylko przerwa w cyklu technologicznym. Śląski browar jest przygotowywany do wznowienia produkcji. Giełdowa spółka sprzedała tylko część gruntów, a także budynki, które nie były związane z ,,piwną" częścią. A. Brodowski twierdzi także, że na czas przerwy w działalności rybnickich browarów lokalne piwo rozlewane jest w innych zakładach należących do Brok-Strzelca.

Dlaczego więc Z. Suliga twierdzi, że jest inaczej? - Nie mam pojęcia. Kupiliśmy od niego rybnicki browar za 9 mln zł. Wszystko zostało uregulowane - mówi A. Brodowski. Twierdzi, że w firmie nadal pracują ludzie. Jednak Zbigniew Suliga upiera się przy swoim: Tak jak już wcześniej mówiłem - tam nie ma nawet maszyn do produk cji piwa, więc jaka to przerwa technologiczna? - tłumaczy Z. Suliga.

Syndyk browaru z Zabrza boi się zwolnień pracowników po ewentualnej sprzedaży spółki inwestorowi. Firma zatrudnia 200 osób, choć wyprodukowała tylko 235 tys. hl piwa w ubiegłym roku. Dla porównania browar w Koszalinie należący do Brok-Strzelca zatrudniając 100 osób produkuje 700 tys. hl piwa rocznie. Zdaniem osób związanych z branżą, najlepszym wyjściem z trudnej sytuacji dla zabrzańskiego browaru byłoby utworzenie spółki pracowniczej. Taka próba była już jednak podjęta, i nie powiodła się.