Eurostat, unijne biuro statystyczne, zdecydował, że polskich funduszy nie można zaliczyć do sektora finansów publicznych. W efekcie zmiana systemu liczenia deficytu i długu publicznego z obecnego na unijny (ESA95) spowoduje zaledwie niewielki spadek ich wartości. A to odsunie daleko w przyszłość datę wejścia Polski do strefy euro. Tymczasem resort finansów dąży, aby było to możliwe już w 2007 roku. Dlatego Rada Ministrów nadal szuka sposobu, aby zmienić decyzję Eurostatu.
Jak informowaliśmy wcześniej, rozważane są zmiany w ustawie o OFE. Chodzi o zastąpienie zapisów, które mówią o dziedziczeniu pieniędzy zgromadzonych w funduszu (w przypadku, gdy nie została wskazana osoba, która te pieniądze miałaby otrzymać). Resort pracy zapowiadał, że chodzi jedynie o wykluczenie z prawa zapisów o dziedziczeniu, ale chce utrzymać samą zasadę. Jednak to rozwiązanie nie ma zbyt wielu zwolenników.
Przeciwni grzebaniu w ustawie w celu dostosowania jej do wymagań unijnych statystyków są także eskperci.
- Nie ma sensu zmieniać ustawy tylko po to, aby dostosować ją do systemu, który wkrótce ulegnie zmianie - powiedział Marek Góra, współtwórca systemu emerytalnego w Polsce.
Jego zdaniem - Eurostat wkrótce zmieni decyzję. Jest bowiem sporo krajów w Europie, które zreformowały swój system emerytalny w sposób zbliżony do polskiego. Wśród nich są np. Węgry, Słowacja, Estonia, Łotwa oraz Szwecja. Ale jest też wiele krajów, które będę zmuszone do reformy systemu emerytalnego. Gdyby do tego doszło i musiałyby dostosować się do obecnego stanowiska Eurostatu, ich deficyty budżetowe gwałtownie by wzrosły. A to oznacza, że groziłyby im dotkliwe kary finansowe.