Według sondażu, przeprowadzonego przez firmę PR Burson-Marsteller na zlecenie "USA Today", aż 60% dyrektorów pracujących w spółkach z listy Fortune 1000 nie ma najmniejszej ochoty zostać CEO. W ciągu ostatnich trzech lat liczba zniechęconych do piastowania najwyższej funkcji w firmach podwoiła się.
- To zbyt ryzykowna praca - uważa Dianne Durkin, prezes Loyalty Factor. W ciągu pierwszych 9 miesięcy tego roku ogłoszono dymisje aż 60 CEO z listy Fortune 1000. To tyle samo, ile w ciągu całego minionego roku. Zwalniani w ub.r. przetrwali na stanowisku średnio 7,6 roku, ale według ekspertów od rynku pracy średnia dla całych Stanów Zjednoczonych jest jeszcze krótsza i wynosi około 5 lat.
Co więcej, stanowisko CEO przestaje być aż tak lukratywne. Wartość opcji przyznanych dyrektorom spadła o 60% między 2001 i 2003 rokiem. Ustawa Sarbanesa-Oxleya uchwalona przez Kongres po upadku Enronu i WorldComu zwiększyła natomiast prawną odpowiedzialność dyrektorów generalnych, których w wypadku księgowych manipulacji może czekać nawet więzienie. Szefowie spółek nie mogą teraz scedować części swoich uprawnień na dyrektorów finansowych (CFO).
W tym samym czasie dyrektorzy niższego szczebla zaczęli zarabiać więcej. Ich średnie zarobki w spółkach Fortune 1000 zwiększyły się o 36%, do 178 tys. USD rocznie. Nic więc dziwnego, że nie kwapią się oni z awansem. Może to oznaczać, że 184 wielkie spółki znajdujące się w kłopotach mogą mieć problemy z rekrutacją najlepszych kandydatów.