Nieoficjalne porozumienie, by nie rekrutować wśród swoich pracowników, co najmniej 2 lata temu zawarli operatorzy telefonii komórkowej: Centertel, Polkomtel i PTC. Na "wzajemne respektowanie zasad zarządzania kadrami" zdecydowali się również Procter&Gamble oraz Unilever. 4 lata temu nie było również szansy na przejście pomiędzy 5 czołowymi firmami szkoleniowymi: Door, Achive Global, Kalkstein, TMI i Chiltern. Umowie o niepozyskiwaniu pracowników towarzyszyła wymiana informacji o zarobkach na poszczególnych stanowiskach. Porozumienie legło w gruzach po 2 latach, gdy jeden z szefów oświadczył reszcie, że dobro biznesu jest najważniejsze, chce więc mieć najlepszych pracowników, a oni, niestety, siedzą w firmach z najbliższej konkurencji.
Podobnych porozumień jest zapewne na rynku więcej, tym bardziej że dają przedsiębiorstwom wymierne korzyści. Pozwalają na to, by nie licytować się wynagrodzeniami oraz nie podpisywać kosztownych klauzul o zakazie zatrudniania się u konkurencji.
Nie jest to jednak jedyne ograniczenie przy próbie zmiany pracy. O wzajemnym podbieraniu pracowników jak też dobrowolnych przejściach nie ma również mowy w przypadku spółek z tej samej grupy kapitałowej. - Powiązania właścicielskie czy też organizacyjne mogą skutecznie zamknąć drogę do wymarzonej firmy, jeśli próby przejścia się nie ujawni i nie zgodzą się na nią wszystkie zainteresowane strony - zaznacza Marta Makowska, konsultant Hudson Global Resources. Nie ma praktycznie szansy na "ciche" przejście z Kraft Foods do Philipa Morrisa, czy też z Bakomy do Danona.
Należy także uważać, gdy chce się pracować u klienta lub dostawcy dotychczasowego pracodawcy. Firmy coraz częściej zabezpieczają się przed tym nawet w umowach handlowych. Znaną praktyką jest składanie przez duże koncerny intratnych propozycji pracownikom kooperujących z nimi mniejszych firm, ale przejścia odbywają się też oczywiście w drugą stronę. - Zaletą takich relacji jest po prostu możliwość dobrego poznania pracownika. Stąd jest to jedna z częstszych dróg zmiany pracodawcy, o ile żadna ze stron jej nie zablokuje - zaznacza Marta Makowska. Zazwyczaj pracownicy o porozumieniu "wzajemnego respektowania zasad zarządzania kadrami" nie są poinformowani i aplikując do kooperanta, narażają się nawet na ujawnienie tego faktu obecnemu pracodawcy.
Na drodze rozwijaniu kariery może również stanąć etyka firm doradztwa personalnego. - Na czas trwania współpracy, a także co najmniej rok po jej zakończeniu, po prostu nie rekrutuje się u swojego klienta. Takie są niepisane zasady, choć klienci życzą sobie nawet dodatkowego zastrzeżenie tego w umowie - mówi Anna Zgoła, partner w Recruitment Company. - Z niektórymi klientami, z którymi współpracujemy stosunkowo często, mamy nawet dożywotnią umowę o niepozyskiwaniu ich pracowników. Kandydaci nie wiedzą o tych zwyczajach i przeważnie są oburzeni, gdy tłumaczymy im dlaczego nie możemy brać pod uwagę ich osoby w staraniach o dane stanowisko - dodaje Marta Makowska.