W piątek po raz pierwszy można było handlować akcjami BorsodChemu na warszawskiej giełdzie. Na otwarciu jeden walor węgierskiej spółki wyceniono na 34,7 zł, czyli 1,8% powyżej kursu odniesienia - 34,1 zł (odpowiadającemu czwartkowemu zamknięciu na giełdzie w Budapeszcie - 1940 forintów).
Skromny debiut
Ci, którzy nabyli akcje BorsodChemu w ofercie globalnej po 1850 forintów (32,5 zł), mogli zatem zarobić na debiucie niespełna 7%. Ostatecznie na zamknięciu piątkowej sesji za jeden papier węgierskiego koncernu chemicznego płacono jeszcze mniej, 33,50 zł.
Gros inwestorów nie zdecydowało się na realizację skromnych zysków. W czasie pierwszej sesji na GPW właściciela zmieniło 124,5 tys. akcji. W wolnym obrocie znajduje się tymczasem 54 mln (71%) papierów BorsodChemu (notowanych na trzech parkietach: w Warszawie, Budapeszcie i Londynie), z czego 7,3 mln akcji jest w rękach polskich inwestorów instytucjonalnych. Pozostały pakiet należy do VCP, który zmniejszył zaangażowanie w BorsodChemie z ponad 91% do 23%. - Wciąż jesteśmy największym akcjonariuszem i zamierzamy nim pozostać co najmniej w średnim okresie - mówi Heinrich Pecina, starszy partner VCP i członek rady dyrektorów BorsodChemu. Akcjonariusz zadeklarował niezbywanie kolejnych akcji przez następne 180 dni.
Wzrost organiczny...