Polską przedsiębiorczość unoszą na swych skrzydłach kolejne rządy i ich najbardziej aktywni ministrowie. Od marca 2001 r. do września 2004 r. opracowali oni, w jednej tylko sprawie, 14 aktów prawnych różnej rangi (pomijając niższą niż rozporządzenie ministra). Chodzi o Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Bez agencji rządowej nic się w Polsce nie dzieje, więc bez agencji przedsiębiorczości z pewnością nie byłoby przedsiębiorczości.
Malkontenci mogą powiedzieć, że z przedsiębiorczością w Polsce nie jest najlepiej, bo w jej sprawie wydawano zaledwie jeden akt prawny na trzy miesiące. Ale, po pierwsze, jakie akty! O dotacjach na szkolenia, dotacjach na inne cele niż szkolenia, akredytacji doradców przedsiębiorstw, wspieraniu finansowym bardzo ważnych programów rządowych, wspieraniu konkurencyjności przedsiębiorstw, a ostatnio nawet o finansowym wspieraniu innowacji.
Po drugie, działalność regulacyjna napędzająca polską przedsiębiorczość ostatnio wróciła do początkowego tempa. W samym tylko 2004 roku rząd i ministerstwo opracowały lub już wprowadziły w życie sześć aktów prawnych. A to już jest tylko półtora miesiąca na akt. Dodać trzeba, że niektóre z nich są naprawdę pokaźnej długości. Projekt ustawy "o wspieraniu działalności innowacyjnej oraz o zmianie niektórych ustaw" liczy 16 stron, uzasadnienie - dalszych 16 stron, a ocena skutków regulacji wprawdzie tylko 6 stron, ale prawie tak bogatych w treść, jak obfite będą skutki regulacji. Dokonano bowiem obliczeń skutków, przyjmując właściwe założenia. Robienie założeń to piękna twórczość. Literatura rozsławiła założenie, które legło u podstaw obliczenia liczby królików w największej hodowli na świecie. Było to założenie, że pierwsza para królików, zarodowa, nie zamarzła w transporcie.
Wróćmy jednak do narzędzi, które popchną polską innowacyjność. Będzie to przede wszystkim "kredyt technologiczny", obsługiwany przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Dumna nazwa tego banku będzie wkrótce jeszcze bardziej uzasadniona. Jak donosi prasa, minister skarbu chce go w tym roku dokapitalizować kwotą około półtora miliarda złotych. Będzie to znacznie większe dokapitalizowanie niż przeprowadzone przed dwoma laty. BGK będzie udzielać kredytu przedsiębiorstwom, które udokumentują sprzedaż towarów i usług powstałych dzięki kredytowej inwestycji, a któż nie potrafi tego udokumentować? A potem? No, cóż, przyszłość jest nieznana, a dokapitalizowywanie banków - znane. Gdyby inwestycje okazywały się chybione, zawsze można kolejny raz znowelizować rozporządzenie o Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.
Ważną innowacją ministerstwa w walce o innowacyjność gospodarki jest też pomysł przyznawania przez nie statusu Centrum Badawczo-Rozwojowego. Jeśli jakaś jednostka, powiedzmy badawczo-rozwojowa, wykaże (a czego taka jednostka nie potrafi wykazać?), że połowa jej przychodów pochodzi ze sprzedaży wytworzonych przez siebie wyników badań lub prac rozwojowych, to będzie zwolniona z podatku dochodowego, od nieruchomości, a nawet leśnego. Podatek leśny jest tu strzałem w dziesiątkę, bo wiadomo, że pomysły często są w lesie, więc trzeba pracować w lesie, aby je w końcu stamtąd wyciągnąć. Mocny bodziec!