- Reforma emerytalna sprzed pięciu lat nie zdała egzaminu - uważa ekspert BCC Wojciech Nagel. Według niego, niezależnie od tego, ile ubezpieczeni włożą dziś do systemu, jako emeryci i tak będą dostawali bardzo niskie świadczenia. - Przeciętnie zarabiający 45-latek za 20 lat będzie mógł liczyć na emeryturę w wysokości ok. 1 tys. zł brutto - szacuje Wojciech Nagel. - Stopa zastąpienia w przypadku osób, których wynagrodzenie przekracza dziś dwukrotność średnich zarobków, wyniesie najwyżej kilkanaście procent - dodaje ekspert BCC.

Przyczyną obecnego stanu rzeczy jest, zdaniem Nagela, m.in. to, że ZUS wszedł do reformy systemu przeprowadzonej w 1999 roku wewnętrznie niezreformowany. Istniejące powiązania ZUS-u z budżetem państwa zamiast maleć, coraz bardziej się pogłębiają. Przejawem tych powiązań są nie tylko dotacje celowe i pożyczki komercyjne, ale również emisje specjalnych obligacji rządowych.

Drugim poważnym mankamentem obecnego systemu jest fiasko tzw. trzeciego filaru reformy, czyli Pracowniczych Programów Emerytalnych. Zgodnie z zamysłem twórców reformy, miały one pokrywać ok. 40% wysokości świadczeń emerytalnych. Dziś do PPE należy jednak zaledwie garstka ogółu ubezpieczonych - ok. 120 tys. osób.

Zdaniem Wojciecha Nagela, pierwszym elementem naprawy systemu ubezpieczeń społecznych, a przede wszystkim ZUS, będzie jego odpolitycznienie. Drugim - odbiurokratyzowanie procedury tworzenia w zakładach pracy PPE oraz uelastycznienie zasad ich działania.

- To, kiedy projekt trafi do Sejmu, zależeć będzie od decyzji kierownictwa BCC - mówi Wojciech Nagel. Jego zdaniem, prawdopodobnie zostanie on zgłoszony już przyszłemu parlamentowi. - Jestem przekonany, że przyszły rząd zainteresuje się tym projektem - dodaje ekspert. Według niego, już teraz środowiska związane np. z Platformą Obywatelską przychylnie patrzą na pomysły sygnalizowane przez BCC.