Indeks CRB Futures, najpopularniejszych kontraktów terminowych na surowce, dalej pnie się szybko, zmierzając do poziomów najwyższych w historii, z 1981 r. Przez ostatni tydzień wskaźnik zyskał 0,8% (wczoraj o 18.00 wynosił 287,3 pkt). Wzrost napędzały - nie inaczej jak w poprzednich tygodniach - drożejące nośniki energii: ropa naftowa, olej opałowy i gaz ziemny. Ceny w tej grupie surowców przeciętnie podskoczyły w zeszłym tygodniu o 6,64%. A od połowy września już o 26%.
Ostatnio ropa naftowa w Nowym Jorku niemal dzień po dniu drożeje o kolejnego dolara na baryłce i wydaje się, że wkrótce padnie granica 60 USD. Nowy rekord, z wczoraj, wynosi 53,67 USD. Tym razem na inwestorów podziała informacja o kolejnej przerwie w pracy największego w USA terminalu importowego w Luizjanie, spowodowanej silnymi sztormami.
Rekordowe są też notowania oleju opałowego, który jest pochodną ropy. Wczoraj w Nowym Jorku galon kosztował 1,4635 USD, a cenę podbija niski stan amerykańskich zapasów i poziom produkcji najniższy od dwóch lat. Departament Energii USA szacuje, że tej zimy konsumenci będą za olej opałowy płacić 28% więcej niż przed rokiem.
Patrząc tylko na procentowe zmiany cen, ostatnie tygodnie zdecydowanie jednak "należą" do gazu ziemnego. Od przejścia huraganu Ivan przez Zatokę Meksykańską w połowie września, który zniszczył gazociągi i zmniejszył tamtejsze wydobycie, notowania surowca poszły w górę o ponad połowę. W zeszłym tygodniu za milion brytyjskich jednostek cieplnych (MMBtu) gazu po raz pierwszy płacono ponad 7 USD.