Pod koniec września kurs Impela osiągnął historyczne minimum. Wyniósł 8,7 zł. W ostatnich dniach walory zaczęły zyskiwać na wartości. Wczoraj kosztowały już 11,5 zł. Obroty wyniosły 2,5 mln zł, a właściciela zmieniło ponad 111 tys. akcji. Zainteresowanie papierami spółki można wytłumaczyć nowym rozporządzeniem, dzięki któremu Impel może otrzymać dotacje na zatrudnionych niepełnosprawnych znacznie większe niż przewidywała pierwsza wersja dokumentu z 18 maja.
Od momentu wejścia Polski do UE przedsiębiorcy, którzy zatrudniają niepełnosprawnych i chcą korzystać z maksymalnego dofinansowania, muszą przedstawić dokładne rozliczenie kosztów ich zatrudnienia. To zdaniem wielu firm było niemożliwe. We wtorek rząd zmienił rozporządzenie. Zgodnie z nim, ci, którzy nie są w stanie udowodnić poniesionych kosztów, będą mogli uzyskać dofinansowanie na zatrudnianie osób niepełnosprawnych na podstawie rozliczeń ryczałtem, czyli tak jak poprzednio. Dopłaty będą jednak mniejsze.
Według nowych przepisów, ZPCh uzyskają dofinansowanie w wysokości od 40 do 90% minimalnego wynagrodzenia w zależności od niepełnosprawności zatrudnionego (przed 1 maja te widełki wynosiły od 75 do 130%). Pojawiły się nieoficjalne szacunki, że Impel ma szanse nawet na 60% dotacji otrzymywanych przed wejściem Polski do UE, a nie tak jak wcześniej sądzono tylko 10%. - Nie znamy jeszcze dokładnej treści rozporządzenia. Mamy nadzieję, że nie zawiera pułapek. W tej chwili trudno mówić, na ile pieniędzy możemy liczyć - mówi Sławomir Borkowski, członek zarządu Impela.