Polska będzie musiała w tym roku wpłacić dodatkowo ok. 50-100 mln euro do kasy UE. Dlaczego? Bo wykorzystanie funduszy strukturalnych jest lepsze niż zakładano. W budżecie UE już brakuje pieniędzy. Ale i tak do końca roku otrzymamy ze wspólnej kasy więcej niż przekażemy. Po pięciu miesiącach członkostwa nadwyżka wynosi 265 mln euro, a do końca roku zwiększy się do 993,17 mln euro. W sumie z UE dostaliśmy dotychczas 1,61 mld euro, a przekazaliśmy 1,35 mld euro.
18 października, a nie w grudniu jak wcześniej zakładano, rolnicy zaczną otrzymywać dopłaty bezpośrednie. Pieniądze będą na razie pochodziły z polskiego budżetu.
- Ministerstwo Finansów szuka możliwości, aby na dopłaty przeznaczyć środki z niewykorzystanych rezerw celowych i nie obciążać przyszłorocznego budżetu - mówi Jarosław Pietras, sekretarz stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej.
J. Pietras zwraca uwagę, że jednym ze skutków rozszerzenia jest umocnienie złotego. To efekt napływu unijnych funduszy do Polski.
Mimo wysokiego wzrostu gospodarczego, po wstąpieniu do UE, nie udało się ograniczyć bezrobocia. Według J. Pietrasa, może to jednak wynikać z tego, że na rynek wkraczają osoby urodzone w okresie wyżu demograficznego. Wysokie bezrobocie utrzymuje za to w ryzach płace, co, jak zauważa Pietras, chroni nas przed inflacją.