Na otwarciu sesji kurs Swissmedu Centrum Zdrowia wyniósł 3,12 zł.
Kurs jak kardiogram
- Chciałbym, żeby zwyżka odbywała się prawidłowo, czyli niezbyt dynamicznie, ale systematycznie - mówił Roman Walasiński, prezes Swissmedu.
Życzenie prezesa nie spełniło się. Wykres notowań zarządzanej przez niego firmy przypomina kardiogram. O 11.17 ktoś dał za jedną akcję właściciela kilku przychodni medycznych i specjalistycznego szpitala w Gdańsku 6,3 zł, o 125% więcej niż wynosiła cena emisyjna. Pod koniec dnia wyceny były bardziej wyważone. Na zamknięciu jeden walor Swissmedu kosztował 4,33 zł, o 54,6% więcej niż cena emisyjna.
- To, co działo się z kursem, pewnie ucieszyło spółkę i inwestorów, którzy kupili akcje w ofercie. Jednak, moim zdaniem - paradoksalnie - jest to zła wiadomość. Te ogromne dysproporcje wskazują, że Swissmed stał się obiektem spekulacji. Jeśli firma będzie postrzegana jako spekulacyjna, trudno będzie jej przekonać do siebie stabilnych inwestorów. I nie pomoże, że biznes jest perspektywiczny - skomentował Adam Ruciński, zarządzający TFI PZU.