Reklama

Bliżej celu inflacyjnego

Nowa projekcja inflacji, którą RPP opublikuje w listopadzie, będzie wskazywała spadek wskaźnika cen konsumpcyjnych do 3% z ułamkiem w IV kwartale 2005 r. - poinformował Dariusz Filar, członek Rady. - Nadal będzie to powyżej celu inflacyjnego RPP, ale blisko dopuszczalnego pasma wahań - dodał. Zejście poniżej 3,5% ma nastąpić w I kwartale 2006 r.

Publikacja: 16.10.2004 07:44

Dariusz Filar przypomniał, że projekcja inflacji jest nowym instrumentem, jakim posługuje się RPP. Jest opracowywana przy założeniu, że stopy procentowe nie będą zmieniane. Zaznaczył jednak, że nowa projekcja będzie tworzona w innych warunkach niż poprzednia (była opublikowana pod koniec sierpnia). Będzie bowiem uwzględniać podwyżki stóp procentowych w lipcu i w sierpniu, a także umocnienie złotego.

W poprzedniej projekcji RPP przyjęła, że w najbliższym czasie możliwy jest gwałtowny wzrost inflacji. W I kwartale 2005 r. może ona sięgnąć nawet 6%. Potem ma zacząć spadać, ale bardzo powoli. Do końca 2006 r. ma być wyższa niż 3,5%, co odpowiada górnej granicy dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego (wynosi 2,5%).

Chociaż nowa projekcja ma zakładać szybszy niż poprzednia spadek inflacji, według D. Filara nadal konieczne są podwyżki stóp procentowych w Polsce. Projekcja inflacji jest z uwagą wyczekiwana przez rynek finansowy, gdyż na jej podstawie inwestorzy starają się przewidzieć, jakie decyzje podejmie RPP.

Według Janusza Jankowiaka, głównego ekonomisty BRE Banku, inflacja jeszcze przez długi czas będzie wyższa od celu. - W I półroczu przyszłego roku będzie oscylować wokół 4-4,5% - powiedział. - W drugim półroczu obniży się, ale nie uda się jeszcze osiągnąć celu inflacyjnego - dodał. Ekonomista stwierdził również, że wskaźnik cen konsumpcyjnych na poziomie ok. 3% nie powoduje negatywnych skutków dla sfery "realnej" gospodarki.

Jego zdaniem, RPP, nawet jeśli by chciała, to nie jest w stanie szybko zbić cen, bo gospodarka reaguje z opóźnieniem na podwyżki stóp procentowych. W opinii D. Filara, opóźnienie to wynosi pięć do ośmiu kwartałów.

Reklama
Reklama

Według J. Jankowiaka, zagrożeniem dla gospodarki jest obecnie aprecjacja złotego. - Nie chodzi o to, że silny złoty wykończy eksporterów. Ale odbije się na rentowności przedsiębiorstw - stwierdził. Podobnego zdania jest D. Filar. - Aprecjacja złotego może wpłynąć na ocenę dalszej opłacalności eksportu - powiedział.

Umocnienie złotego to m.in., efekt napływu do Polski funduszy z UE. J. Jankowiak wyliczył, że średnio w ciągu miesiąca napływa ok. 500 mln euro. Kolejne źródło walut to wpływy z eksportu (ok. 1 mld euro) oraz środki przekazywane do Polski przez osoby pracujące na terenie UE. Do tego dochodzą jeszcze wpływy z zagranicznych emisji obligacji przez polski rząd, których będzie coraz więcej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama