Właściwa ocena skali poprawy wymaga jednak zwrócenia uwagi na fakt, który jest w Polsce chyba nie do końca w pełni uświadamiany. Jest to związek sytuacji budżetowej z koniunkturą gospodarczą, a więc z dynamiką PKB i popytu krajowego. Budżety w latach 2004-2005 konstruowane są w warunkach ponownego ożywienia gospodarczego, przy wzroście PKB najprawdopodobniej przekraczającym 5%. To spora różnica w porównaniu z budżetami z lat 2001-2002, które trzeba było realizować przy gospodarce rosnącej w tempie 1% rocznie.
Koniunktura gospodarcza wywiera ogromny wpływ na sytuację budżetu, a przede wszystkim na relację wydatków sektora publicznego do PKB (por. ramka 1). Relacja ta zwykle gwałtownie wzrasta w okresie spowolnienia gospodarczego i obniża się w czasie przyspieszenia. Przy względnej stabilności relacji dochodów podatkowych do PKB oznacza to, że w okresach spowolnienia deficyt fiskalny zwykł się zwiększać, a w okresach przyspieszenia spadać, nawet jeśli minister finansów w rzeczywistości nie podejmowałby żadnych działań na rzecz zmiany polityki fiskalnej (por. ramka 2). Nie jest to jednak zjawisko trwale zmieniające sytuację finansów publicznych. Gospodarka rynkowa rozwija się przecież w sposób cykliczny, a po każdym okresie recesji musi następować poprawa, więc efekty cykliczne (por. ramka 3) w dłuższym okresie powinny się wzajemnie kompensować.
Dzięki odpowiedniej metodologii, efekty cykliczne mogą być wyeliminowane z oceny sytuacji finansów publicznych (por. ramka 3). Może się wówczas okazać, że rzeczywiste zmiany przebiegają inaczej, niż to się może wydawać (por. ramka 4).
Z taką sytuacją mieliśmy również do czynienia w Polsce (por. ramka 5). Analiza uwzględniająca wpływ koniunktury gospodarczej na deficyt sektora publicznego pokazuje, że efekty "dziury Bauca" nie były tak straszne, jak się powszechnie uważa. Fatalny dla polskich finansów publicznych był za to rok obecny. Zaproponowany przez ministra Gronickiego budżet na rok 2005 jest niewątpliwie znacznie lepszy od tegorocznego. Należy jednak pamiętać, że pewna część poprawy bierze się po prostu z lepszej koniunktury gospodarczej. Jest więc trochę lepiej, ale większość pracy nad naprawą finansów publicznych jest wciąż przed nami.
Ramka 1. Wpływ koniunktury gospodarczej na dochody i wydatki budżetowe