Ekonomiści spodziewali się wzrostu produkcji rok do roku na poziomie 9%. Tak przynajmniej wynikało z ankiety przeprowadzonej przez agencję Rauters.
Bardzo dobre są dane skorygowane o czynniki sezonowe (np. różnica w liczbie dni roboczych). Wskazują one na wzrost produkcji o 10% w stosunku do września 2003 r. To nieco lepiej niż w poprzednim miesiącu. Na dodatek GUS zrewidował w górę dane sierpniowe. Wynika z nich, że produkcja zwiększyła się o 13,7% (a nie o 13,5%, jak wcześniej sądzono).
- To dobry wynik. Spodziewaliśmy się, że dynamika produkcji będzie mniejsza, bo przedsiębiorstwa utrzymują bardzo duże zapasy - mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. Dodaje jednak, że dane mogą być zawyżone z powodu silnego wzrostu w dziale "pozostały sprzęt transportowy" (36,3% rok do roku). Do grupy tej zalicza się m.in. produkcję statków, która podlega silnym wahaniom z miesiąca na miesiąc.
Marek Zuber, główny ekonomista TMS, cieszy się, że w grupie firm, które notują największy wzrost produkcji, są przedsiębiorstwa wytwarzające maszyny, aparaturę elektryczną oraz sprzęt radiowy i telewizyjny. - Branża nowych technologii tworzy najwięcej miejsc pracy. Dzięki niej powoli spada bezrobocie w Polsce - mówi M. Zuber. Największy wzrost tradycyjnie miał miejsce w segmencie pojazdów mechanicznych (produkcja o 44,5% większa niż przed rokiem).
Tradycyjnie kiepskie są natomiast dane dotyczące budownictwa. Produkcja w tym sektorze była we wrześniu tylko o 0,1% większa niż przed rokiem. To mniejszy wzrost niż w sierpniu. Na dodatek, po uwzględnieniu czynników sezonowych dynamika produkcji była ujemna (-3,9%.) Ekonomiści coraz mniej przejmują się jednak danymi dotyczącymi budownictwa. Jednym z powodów jest to, że GUS uwzględnia w swoich obliczeniach tylko duże przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 9 osób.