Wycenę zakładów w Nieftiejugańsku, które odpowiadają za prawie dwie trzecie wydobycia i produkcji ropy Jukosu, przeprowadził już na zlecenie rosyjskich władz bank inwestycyjny Dresdner Kleinwort Wasserstein. Na podstawie tej wyceny ministerstwo sprawiedliwości, które dochodzi od Jukosu zwrotu zaległych podatków w kwocie 7,5 mld USD (spółka spłaciła już połowę tej kwoty), poinformowało, że Nieftiejugańsk jest wart 10,4 mld USD. Zakłady mają zostać sprzedane jeszcze przed końcem listopada, a agencja Interfax niedawno nieoficjalnie informowała, że władze mogą za nie zażądać zaledwie 4 mld USD.
Jukos nie zgadza się z tą wyceną twierdząc, że Nieftiejugańsk jest wart o wiele więcej, czyli ok. 20 mld USD. Dlatego zarząd poprosił o niezależną wycenę tych aktywów J.P. Morgan Chase. Według Interfax, proces ten może zostać zakończony w ciągu miesiąca.
Nieoficjalnie mówi się, że władze wystawią na aukcję 76,8% udziałów w zakładach z Nieftiejugańska. Kto zostanie ich nabywcą? W Rosji huczy od plotek, że cena jest dlatego tak niska, bo aktywa Jukosu zamierza przejąć któraś z państwowych firm. Pojawiają się spekulacje, że Nieftiejugańsk mógłby znaleźć się w posiadaniu nowego potężnego koncernu energetycznego, który ma powstać z połączenia koncernu gazowego Gazprom i potentata naftowego kontrolowanego przez Skarb Państwa - Rosnieft.