Reklama

Kampania w cieniu szczepionki

W amerykańskiej kampanii wyborczej obaj kandydaci od miesięcy zajmują się tymi samymi tematami. Przekonują elektorat o swoich racjach w sprawie terroryzmu, wojny w Iraku i sytuacji na rynku pracy. Argumenty są znane i na razie ani Bush, ani Kerry nie mają wyraźnej przewagi.

Publikacja: 21.10.2004 08:35

Nic więc dziwnego, że kandydat demokratów skwapliwie wykorzystał ostatnią już chyba okazję, by zyskać choć kilka punktów przewagi w przedwyborczych sondażach, a być może i w czasie głosowania. W wyborcze szranki zaprzągł szczepionkę przeciwko grypie, a ściślej, jej tegoroczne braki na amerykańskim rynku. John Kerry przekonuje mianowicie starszych wyborców i zaniepokojone matki, że prezydent George W. Bush nie jest w stanie zapewnić im odpowiedniego standardu publicznej opieki zdrowotnej. Od początku tygodnia w komunikatach dla prasy i płatnych ogłoszeniach sztab wyborczy demokratów oskarża administrację Busha o zlekceważenie ostrzeżeń, że dostawy szczepionki mogą być niewystarczające. Na poniedziałkowym wiecu w Tampa na Florydzie Kerry ostro skrytykował prezydenta za brak rozwiązania zaistniałej sytuacji.

Jest ona rzeczywiście poważna, bo brytyjskie władze zamknęły fabrykę firmy Chiron Corp., która dostarczała na amerykański rynek aż 48% zużywanych tam szczepionek przeciwko grypie. W rezultacie w USA jest teraz o ponad 23 mln mniej szczepionek, niż Amerykanie przyjęli w ub.r. Dodatkowe dostawy od innych producentów zapowiedziano dopiero na styczeń,

i to w dawce sięgającej 2,6 mln szczepionek.

Przed przychodniami i aptekami ustawiają się więc kolejki, a niekiedy dochodzi nawet do gorszących scen, bo wiadomo, że na grypę umiera co roku 36 tys. Amerykanów. Kerry oczywiście nieprzypadkowo zaatakował na Florydzie. Mieszkają tam miliony emerytów z całych Stanów Zjednoczonych, a grypa jest najbardziej niebezpieczna dla ludzi starszych, dzieci i dla osób, których odporność jest osłabiona przez inne choroby, a więc znowu dla większości emerytów.

Bush wysłał więc na pole walki na Florydzie swojego ministra zdrowia Tommy Thompsona. Ten apelował do wyborców, by się zrelaksowali i zapewniał, że sezon zachorowań na grypę jeszcze się nie zaczął. Czy to wystarczy, dowiemy się już 3 listopada. W sondażu przeprowadzonym pod koniec ub. tygodnia Busha popierało na Florydzie 48% potencjalnych wyborców, a Kerry?ego 45%, przy czym margines błędu wynosił 4 pkt proc.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama